• Sand_traveltheworld

Tydzień w mieście szejków.

Zaktualizowano: 28 lut 2020

W marcu tego roku, w nagrodę za trudy włożone w remont mieszkania, postanowiliśmy z Danielem pojechać w odwiedziny do naszych znajomych do #Dubaju. Lecieliśmy z Katowic linią WizzAir, za bilety w dwie strony (wliczając mały bagaż 10kg) zapłaciliśmy ok 800zł. Lot trwał 5h 35min.

Samoloty tej linii niestety lądują na lotnisku, które oddalone jest od miasta spory kawał drogi, w związku z czym każde opoźnienie powoduje, że jedyną formą wydostania się z lotiska jest taxi. Jeśli jednak zdarzycie na autobus miejski, to do metra podwiezie was linia F55 oraz N55. Bilety jednorazowe sprzedawane są w automatach, jednak ja polecam zakup karty NOL.

Sprzedawane są one w okienkach na stacji metra, zazwyczaj znajdują się obok bramek. Kartę NOL można nabyć w trzech wariantach: czerwona, srebrna i złota.

  • Karta czerwona kosztuje 2 AED + minimum jeden przejazd, upoważnia do max 10 przejazdów, jest ważna 90 dni lub 10 przejazdów.

  • Karta srebrna kosztuje 25 AED (w tym 19 AED do wykorzystania), można ją nielimitowanie doładowywać, jest ważna 5 lat.

  • Karta złota kosztuje 25 AED (w tym 19 AED do wykorzystania), można ją nielimitowanie doładowywać, dostęp do strefy GOLD, jest ważna 5 lat.

My zdecydowaliśmy się na opcję 2. Oczywiście najlepiej przekalkulować sobie ile będzie się podróżowało, czy karta rzeczywiście jest potrzebna, ponieważ zdarza się, że wystarczą jednorazowe bilety. Należy również zaznaczyć, że jeżeli mamy zamiar jechać metrem przez więcej niż 1 strefę należy kupić odpowiedni bilet.

Wracając do naszego lotu, my niestety nie zdarzyliśmy na autobus dlatego musieliśmy wybrać Taxi. Nasz nocleg położony był 50km od lotniska, a koszt przejazdu wyniósł 70AED (~70zł). Nie należy bać się taksówek w Dubaju, ponieważ są one na prawdę w dobrych cenach. Oczywiście znajdą się taksówkarze, którzy będą próbowali was oszukać, ale to nie zdarza się często. W Dubaju działa m.in. UBER i Careem, jednak to drugie funkcjonuje lepiej.

Gdy dojechaliśmy na miejsce było już koło północy, w związku z czym pozostało przywitać się z naszymi gospodarzami i pójś

Jeśli chcielibyście wypożyczyć auto w Dubaju zapraszam do poprzedniego posta, w którym właśnie o tym pisałam (click).


Dzień 1

Ten ranek chcieliśmy przeznaczyć na odpoczonynek. Wybraliśmy się ponownie na basen dostępny dla mieszkańców. Pogoda była wręcz idealna 30stC, słoneczko <3

Po kilku godzinach wróciliśmy do mieszkania żeby zjeść obiad i ogarnąć się. Korzystając z tego, że mieliśmy jeszcze auto i zapas kilometrów do wykorzystania wybraliśmy się do #MiricleGarden oraz #GlobalVillage. Miracle Garden czynne jest od listopada do połowy maja. Jest to niesamowity kwiatowy ogród.


Otwarty jest:

  • od niedzieli do czwartku w godz.9:00-21:00

  • w piątki i soboty w godz. 9:00 do 23:00

Koszt pojedynczych biletów:

  • dorośli (powyżej 12 roku życia) 55AED (~55zł)

  • dzieci (od 3 do 12 lat) 40AED (~40zł)

  • Dzieci poniżej 3 roku życia mają wstęp darmowy

Miricle Garden jest naprawdę magiczne. Te wszystkie kwiaty, i to co z nich zostało zrobione robi ogromne wrażenie. W parku znajduje się dużo ławek i leżaków, więc śmiało można wybrać sie tam na chwilowy odpoczynek zdala od pustynnego piachu i zatłoczonych ulic.

Po Miricle Garden udaliśmy się do Global Village. Jest to kolejne świetne miejsce warte zobaczenia. Czynne jest od października do kwietnia, od soboty do środy w godzinach 16:00 - 24:00, w czwartek, piątek oraz święta od 16:00-1:00.

Koszt biletów:

  • 15AED dla osób powyżej 3 roku życia

  • poniżej 3 roku życia wejście jest darmowe

  • bilet rodzinny 99AED

Global Village podzielone jest na sekcje. Każda sekcja przedstawia różne kraje świata. Można znaleźć tam tradycyjne potrawy, domowe wyroby itp.

W wydzielonej strefie co jakiś czas odbywają sie pokazy specjalne (nie są dodatkowo płatne).

W parku oprócz jedzenia i straganów znajduje się strefa z karuzelami, można kupić zarówno pojedyńcze wejście na karuzele jak i pełen pakiet.

To miejsce zrobiło na nas bardzo dobre wrażenie! Z czystym sumieniem mogę polecić je każdemu odwiedzającemu Dubaj, zarówno dzieciom jak i dorosłym!



Dzień 2

Po trzech dniach w rozjazdach przyszł na zobaczenie najwyższego budynku świata, czyli #BurjKalifa. Wieżowiec ma 828m, 163 piętra użytkowe. Najniższe piętra przeznaczono na hotel, którego wystrojem zajął się Giorgio Armani.

Bilety zamówiliśmy online (Tutaj). Można je kupić z 90dniowym wyprzedzeniem. Cena biletu zależy od piętra na które chcemy wjechać oraz od pory dnia kiedy chcemy odwiedzić wieżowiec.

  • At the Top, Burj Khalifa, piętro 124 + 125, kosztuje od 149AED do 227 AED

  • At the Top, Burj Khalifa SKY, piętro 124 + 125 + 148, kosztuje od 378AED do 533AED

  • The Lounge, Burj Khalifa, kolacja na 152 -154 piętrze, kosztuje od 608 AED do 658 AED

Na stronie dostępnych jest jeszcze wiele innych pakietów oraz więcej szczegółów dotyczących tych, które Wam podałam.

Myślałam, że widok z góry nie będzie dobry ze względu na wysokość budynku. Jednak przez to, że w okolicy wieżowca większość budynków jest bardzo wysoka wyglądało to naprawdę oszałamiająco. Z jednej strony ogromne wieżowce, z drugiej strony widać Zatokę Perską i sławne palmy i sztuczne wyspy w kształcie mapy świata, z trzeciej strony widok rozpościera się na pustynię.

Z tarasu widokowego jest także dobry punkt obserwacyjny na fontanny, które znajdują się koło budynku. Gdy wjedziemy na górę nikt nie kontroluje tego jak długo jesteśmy na punkcie widokowym, dlatego też można śmiało poczekać do występu.

Pokazy odbywają się co 30 minut:

  • od poniedziałku do soboty w godzinach 13:00 do 13:30 oraz od 18:00 do 23:00

  • w niedziele od 12:00 do 23:00

Tuż obok wieżowca znajduje się centrum handlowe Dubai Mall. Jest ono ogrooooomneeeeee!!!! W galerii poza sklepami i strefą gastronomiczną znajduje się m.in. oceanarium (od 100AED do 1000AED), lodowisko oraz najróżniejsze wystawy.

Nic dziwnego, że niektórzy poruszają się po nim specjalnymi samochodami. Znajdziesz tam sklepy od zwykłych ścieciówek dostępnych na całym świecie, po najbardziej luksusowe marki. Na jednym z pięter znaleliśmy rownież ciekawą wystawę.

Oraz sklep dla fanów Marvela i DC comics itp.


Jak to zazwyczaj w centrach handlowych bywa, tak i tu można znaleźć coś do jedzenia. Zwiedzanie Dubai Mall jest wyczerpujące więc obiad był jak najbardziej wskazany.

Tuż obok Dubai Mall znajduje się Souk al Bahar. Jest to malutkie centrum handlowe w którym przede wszystkim można znaleźć sklepy z biżuterią. Mieści się w nim również kawiarnia Mailis, w której możecie skosztować wyrobów z mleka wielbłądziego: czekolady, shake czy kawę z mlekiem. Ja zamówiłam szhake waniliowego, a Daniel kawę z mlekiem. Rozpłynełam się! Był przepyszny <3 A co najlepsze, nie bolał mnie po nim brzuch, tak jak po tym z mleka krowiego!

Jeśli szukacie fajnych samochodów, w okolicach Burj Kalifa znajduje się m.in salon Aston Martina.

Co do fajnych aut. Daleko szukać nie musieliśmy. W naszym bloku w garażu jeden z lokatorów miał samochód godny uwagi. Oczywiście nie tak fajny jak nasza pchełka, ale też ujdzie.

Jeśli postanowicie wybrać się wieczorem w okolice wieżowca to pomiędzy pokazami fontann, na Burj Kalifie wyświetlane są różne wizualizacje. Dubajski projekt PIWO :)

Oprócz różnych salonów samochodowych w okolicy można znaleźć wiele interesującyh i wyszukanych restauracji i ciekawych ulicznych dekoracji.


Dzień 3

Przez kolejną stronę ze zniżkami w Dubaju (Cabone) kupiliśmy 1h pływania na paddle board w Bermuda Diving Center. Kosztowało nas to ok 70AED za dwie osoby. Ośrodek mieści się nieopodal Jumeirah Beach, gdzie mieliśmy około 1h drogi. Na pływanie byliśmy umówieni na godzinę 13:00, więc żeby dotrzeć na czas wyjechaliśmy z domu po 11:00. Kolejny dzień kiedy mogliśmy się wyspać!! <3 Z pracownikiem ośrodka tradycyjnie kontaktowaliśmy się przez aplikację WhatsApp. Po dotarciu do ośrodka okazało się, że nie do końca dobrze się dogadaliśmy, ponieważ Pan z deskami czekał na nas nie w ośrodku tylko "gdzieś" na plaży. Na szczęście i tym razem mieszkaniec Dubaju okazał się dla nas pomocny. Zadzwonił do kolegi i okazało się, że czeka on 30min spacerem od miejsca gdzie byliśmy :( Nasz zbawca zaproponował nam podwózkę, z której z miłą chęcią skorzystaliśmy!

Plaże w Dubaju są ładne, jednak nie zachwycające. Uważam, że te na których byliśmy w Jordanii dużo lepiej się prezentowały.

Pora wsadzić deskę do wody i spróbować na niej popływać, wydaje się to przecież takie łatwe :) Jeśli ktoś ma problem z balansowaniem i utrzymaniem swojego ciała w pionie, doda do tego jeszcze fale na wodzie okaże się, że paddle board nie jest takie łatwe na jakie wygląda :( Koniec końców pływaliśmy 1,5h zamist 1h :) Gratisy zawsze fajne! I byliśmy wykończeni i głodni!

Pora oddać deski i tu kolejny problem. Pracownicy ośrodka zostawili nas samych na plaży, więc należało się z nimi skontaktować, że już skończyliśmy. Tylko jak skoro nie mamy wykupionej karty sim, jeśli podłączymy się do internetu to nas będzie kosztowało miliony monet?! Szukaliśmy ich w pobliżu plaży, ponieważ w biurze którym byliśmy powiedzieli nam, że inne biuro znjaduje się gdzieś tutaj i nic :( 30minut poszukiwania i byliśmy dalej w tym samym miejscu. Zrezygnowana podeszłam do pracownika ochrony jednego z osiedli. Opowiedziałam mu całą sytuację i zapytałam czy mogę szybko zadzwonić z jego telefonu. Zgodził się! Hurra! I nagle szok numer jeden tego dnia! Przez telefon powidzieli nam, żebyśmy zostawili deski koło ich busa i możemy sobie iść! Wyobrażacie sobie coś takiego w Polsce? Zrobiliśmy tak jak nam polecono i poszliśmy szukać jedzenia.

Na nasze szczęście nieopodal na plaży odbywał się festiwal i zlot food trucków. Nie było tam zbyt dużego wyboru jedzenia tak jak to bywa na festiwalach food trucków we Wrocławiu, ale lepsze to niż nic. Za 2 porcje zapłciliśmy około 60AED. Szok numer dwa, w Dubaju opady są rzadkością, ale to nas musiało oczywiście spotkać wtedy kiedy byliśmy na plaży :) Na potwierdzenie rzadkości opadów było nagrywanie przez wszystkich tego co się właśnie wydarzyło. Dosłownie wszyscy byli w takiej euforii, że właśnie spadł deszcz! O tyle dobrze, że wciąż było ciepło więc nie był on uciążliwy.

Wieczorem umówiliśmy się ze znajomymi na spacer po Marinie. Marina jest bardzo ładną dzielnicą, mega zadbaną (tak jak większość dzielnic Dubaju). Wszystkie wieżowce, światła, jachty w zatoce tworzą niesamowity klimat.

Daniel i W stwierdzili, że są głodni i zanim pójdziemy do baru chcą coś zjeść. Zdecydowali się na jednego z kebabów sprzedawanych w okienku. I zdecydowanie nie polecam! Niestety nie mam zapisanej nazwy tego lokalu żeby wam go odradzić :( Pozostaje mi tylko przestrzec was przed kebabami w Marinie!

Niezadowoleni z posiłku udaliśmy się do miejsca docelowego. Szok numer trzy tego dnia (z tego co pamiętam to ostatni) ceny drinków, piwa i ogólnie wszystkich alkoholi! Czyli ceny tak jak z opowieści. Najtańsze, najmniejsze piwo cena 60AED! Nasi mężczyźni zamówili po takim, a my miałyśmy darmowe żetony na drinki, ponieważ był ladies night! Oczywiście podzieliłyśmy się nimi z Danielem i W :) Pora wracać do domu! Spacer tamtego wieczoru był czystą przyjemnością :)


Dzień 4

Po porannym lenistwie nad basenem udaliśmy się do Deiry zobaczyć #GoldSouk. Do Deiry dojazd jest prosty, oprócz miejskimi autobusami można dojechać na miejsce metrem. Deira jest to jedna z najstarszych i jeszcze do niedawna jedna z najważniejszych dzielnic Dubaju, jednakże z czasem rozwoju pozostałych dzielnic wzdłuż głównej drogi do Abu Dhabi, Deira straciła na ważności.

Zanim udaliśmy się na targ postanowiliśmy coś zjeść. Błądząc pomiędzy uliczkami natkneliśmy się na restaurację z kuchnią indyjską. Z ulicy wchodziło się do zadaszonego ogrodu, gdzie porozstawiane były stoliki. Na środku restauracji stała fontanna ze statkiem. W lokalu było czysto i przyjemnie :)

Zamówiliśmy, oprócz jedzenia, świeżo wyciskane soki. Porcje jakie nam przyniesiono były ogromneeee! Za cały rachunek zapłaciliśmy około 60AED.

Najedzeni i szczęśliwi udaliśmy się do naszego miejsca docelowego, czyli Gold Souk. Na wejściu witają nas sklepy z piękną biżuterią. Wchodząc w głąb targu znajdziecie jeszcze więcej jubilerów, którzy prześcigają się w złotych wytworach.

Oprócz jubilerów na targu można znaleźć także stragany z najróżniejszymi przyprawami i pamiątkami. Jedyne co mi się nie podobało to nachalność sprzedawców! To jak się zachowywali było okropnie osaczające, milion razy gorzej niż na targu w Akabie. Zdarzało się, że przechodząc koło straganów zakładali oni na nas swoje produkty próbując nam je wcisnąć :( Zwiedziliśmy targ najszybciej jak się dało i udaliśmy się do przystani, żeby przepłynać na drugą stronę Deiry.

W porcie można znaleźć pełno łódeczek, które za 1AED zabiorą was na drugi brzeg. Można też wykupić rejs wzdłóż wybrzeża za 40AED od osoby. Uważam, że jest to zbędny wydatek ponieważ wybierając tańsze łódeczki widzimy dokładnie to samo i możemy lepiej poczuć klimat miejsca.

Po drugiej stronie znajdziecie mniejszą wersję Souk'u. Nie jest on tak spektakularny jak ten na którym byliśmy na początku, ale sprzedawacy byli równie natrętni. Wyszliśmy z niego jeszcze szybciej niż z poprzedniego. Zmęczeni nachalnymi kupcami wybraliśmy się na kawę na przystani. Kiedy zaszło słońce postanowiliśmy wrócić do domu żeby spędzić wieczór ze znajomymi drinkując i grając w planszówki :)


Dzień 5

Jako, że od rana byliśmy niedysponowani po wczorajszym wieczorze, dzisiejszą przygodę również zaczeliśmy dopiero po południu. Od rana wygrzewaliśmy się nad basenem, a jak głowa nam już pozwoliła zebraliśmy się i pojechaliśmy zwiedzić sławną #thepalmJumeirah. W podróż wybraliśmy się metrem, a resztę trasy postanowiliśmy przejść. Zwiedziliśmy po drodzę #DubaiInternetCity, czyli dubajską strefę biznesową. W takim otoczeniu praca musi być przyjemnością.

Zanim wkroczyliśmy na palmę postanowiliśmy coś przekąsić. Wstąpiliśmy do Karamteena Restaurant & Cafe. Zamówiliśmy hummus z chlebkiem arabskim oraz tortillę z kurczakiem, za te dwa dania zapłaciliśmy około 60AED i zdecydowanie nie były tego warte. Bardzo lubię hummus i zazwyczaj dobrze się po nim czuje, jednak tym razem cierpiałam bardzo długo! Także nie polecam, drogo i nie smacznie :(

Kolejny raz niezadowoleni z jedzenia ruszyliśmy w drogę na palmę. Postanowiliśmy w jedną stronę przejść ją spacerem (tak można najwięcej zobaczyć). Czasem było to utrudnione z powodu braku chodników jednak ostateczni udało nam się. Ludzie chodzący pieszo po palmie to chyba też nie jest codzienność, ponieważ co chwile zatrzymywały się przy nas taksówki.

Wchodząc na wyspę z wiaduktu jest doskonały widok na jedną z najsławnieszych plaż w Dubaju, na której stoi hotel żagiel #BurjAlArab.

Podąrzając dalej konarem palmy ku jej szczytowi przechodzimy osiedlem luksusowych wieżowców, gdzie każdy wygląda tak samo.

Na liściach palmy znajdują się luksusowe osiedla domków jednorodzinnych. Przed każdym liściem stoi szlaban i budka z ochroniarzem, który sprawdza każdy wjeżdżający samochód, czy jest upoważniony do przebywania na danym terenie.

Po prawie 5km i ponad godzinnym spacerze byliśmy na szczycie palmy. Znajdują się tam różne sklepy, kawiarnie, siłownie itd. Można również wypocząć na plaży na pufach, skąd jest doskonały widok na najpopularniejszy hotel na palmie, czyli #AtlatisThePalm.

Jeśli chcecie dostać się do hotelu musicie, albo wziąć taxi, która podziemnym tunelem zawiezie was na miejsce, albo wrócić do podnóża palmy i wsiąść w kolejkę, która nie zatrzymując się nigdzie indziej na palmie dowiezie was prosto do hotelu. My stwierdziliśmy, że nie jest dla nas to taki istotne żeby jechać dalej specjalnie dla zwiedzania hotelu, więc zostaliśmy po tej stronie zatoki. Wracając z palmy zamówiliśmy już taxi. Muszę przyznać, że nie było to łatwe, ponieważ pomimo podjeżdżających co chwilę taksówek, chętnych na nie było znacznie więcej! W końcu nam się udało! Za kurs zapłaciliśmy 20AED.

Teraz czekał nas ponowny spacer żeby dostać się do stacji metra. Mijaliśmy po drodzę kolejne osiedle domków jednorodzinnych. Oczywiście zmieniliśmy trasę żeby zobaczyć jak to tu wygląda. Tak samo jak na wyspie, przed wjazdem na osiedle stał szlaban oraz budka z ochroniarzem (na szczęście pieszych nie sprawdzają). Te osiedla były takie ładne! Wszystkie domki wyglądały tak samo, ładnie przystrzyżony trwanik, palmy w ogródkach. Mogłabym tak mieszkać <3

Po tułaczce dnia dzisiejszego pora na powrót do domu.


Dzień 6

Ostatni dzień w Emiratach :( Na szczęście jeszcze cały dzień dla nas, bo na lotnisku mieliśmy być dopiero koło 19:00. Ranek postanowiliśmy spędzić ponownie na totalnym relaksie nad basenem, żeby nasycić się słońcem zanim wrócimy do pochmurnej Polski.

Po południu wybraliśmy się do #DeiraWaterfrontMarket. Jest to targ w wielkej hali, na którym można znaleźć świeże ryby i owoce po bardzo dobrych cenach. Na sekcji warzywniakowej kupiliśmy 0,5kg suszonych daktyli, które zabraliśmy do domu dla rodziców :)

Druga sala to rybny. Od sprzedawców można było kupić najróżniejsze owoce morza, w całości lub tylko ich części. Tóż obok stoisk mieści się pomieszczenie, do którego można zanieść zakupione owoce morza żeby je dla nas profesjonalnie oczyszczono.

Czekając na oczyszczenie ryb Daniel oraz W poszli do ostatniej sekcji targu, którą był mięsny. Ogromna sala gdzie można kupić wszystkie części zwierząt: głowy, kopyta, podroby czy filety.

Na bulwarach obok hali jest kilka restauracji, które za odpowiednią kwotę przygotują dostarczone przez was owoce morza. W restauracjach klientów zdecydowanie nie brakowało. Na stolik musieliśmy czekać około 15minut. Gdy już zajeliśmy stolik, przekazaliśmy kelnerowi ryby do przyżądzenia. Na kolację czekaliśmy mniej więcej 30min. Gotowe dania były bardzo smaczne, warte czekania :) Po posiłku pora było wyruszyć w stronę lotniska.

Przygodę w Emiratach uważam za udaną. Rzeczy których doświdaczyliśmy i przygody, które przeżyliśmy dużo nas nauczyły i dały nam wiele nowych pomysłów. Uważam, że warto zobaczyć Dubaj chociaż raz w życiu!

156 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

72h we Lwowie