• Sand_traveltheworld

Pandą przez zachodnią Sycylię

Zaktualizowano: 28 mar 2020




W ostatnim tygodniu lutego wraz z grupą znajomych udaliśmy się na kilkudniowy wyjazd na zachodnią część #Sycylii. Jest to największa wyspa na Morzu Śródziemnym, położona na południe od Półwyspu Apenińskiego, od którego oddziela ją wąska Cieśnina Mesyńska. Zamieszkuje ją około 5 milionów mieszkańców.

Zarezerwowaliśmy nocleg przez stronę #Airbnb w miasteczku #Alacamo. Dlaczego akurat tutaj? Ponieważ to miasteczko znajduję się mniej więcej w połowie drogi do #Palermo i #Trapani oraz stosunkowo blisko lotniska. Poza tym mieszkanie, które zarezerwowaliśmy miało bardzo dobrą cenę.




Dzień 1

O 7 rano wylecieliśmy z lotniska we Wrocławiu linią #RyanAir w kierunku Palermo. Po około 2h locie udaliśmy się odebrać wynajęte auta. I tu napotkaliśmy pierwsze schody tego wyjazdu. Pomimo, że w regulaminie wypożyczalni było napisane, że za depozyt można płacić również kartą debetową pracownik wypożyczalni uznał, że przyjmuje tylko karty kredytowe, chyba ze wykupimy pełne ubezpieczenie auta za 120EUR. Nie będę Was oszukiwała mówiąc, że ta sytuacja mnie nie zdenerwowała. Anulowaliśmy rezerwacje i poszliśmy szukać na lotnisku innej wypożyczalni. Na szczęście znaleźliśmy 2. Miały dość podobne ceny (niestety sporo droższe niż pierwotna) , ostetecznie wygrała ta, która w cenie miała pełne ubezpieczenie auta. Także kwota jaką wyniosło nas wpożyczenie auta na 4dni w wypożyczalni #HolidayCarRental to 180EUR.

Poszliśmy odebrać naszą białą pande. I tu nastąpił drugi strzał tego dnia. Właściciel mieszkania, które wynajmowaliśmy nagle ni z gruszki ni z pietruszki uznał, że chce żebyśmy mu dopłacili 120PLN za mieszkanie, gdyż cena jaką zapłaciliśmy jest za niska. Nie miałabym nic przeciwko, gdyby napisał to np. zaraz po zarezerowaniu mieszkania, czy kiedykolwiek indziej przez 2miesiące odkąd mieszkanie zostało wynajęte, a nie 30min przed naszym przybyciem. Sprzeczka trwała dość długo jednak ostatecznie do końca naszego pobytu na Sycylii, właściciel nie zjawił się po pieniądze.

Jeśli chodzi jeszcze o mieszkanie, to zdecydowaną jego zaletą było jego położenie. Znajdowało się ok. 100m od plaży, były w nim 3 oddzielne sypialnie, 2 łazienki, mały salon z jadalnią, kuchnia oraz taras z widokiem na morze. Największymi wadami była temperatura w mieszkaniu w nocy, brak odpowiednniej ilości niezakurzonych kocy, czy śmierdząca trupem szafka na przedpokoju :(

Na szczęście nie planoaliśmy spędzać zabyt dużo czasu w mieszkaniu, więc jakoś dało się to ścierpieć przez 4dni.

Uwielbiam to uczucie, gdy w trakcie zimy stęskniona za słońcem mogę wyjechać gdzieś, gdzie jest ciepło (chociaż na kilka dni). W momencie, kiedy udaliśmy się na spacer po plaży poczułam miłą ulgę i cudownie ciepłe promienie słoneczka.

Niesamowitego uroku plaży dodawał zdecydowanie przepiękne góry, które piętrzyły się majestetycznie na horyzoncie. Ponadto plaża usiana była naróżniejszymi pod względem koloru i kształtu muszelkami! Dodatkową atrakcją byli przystojni Włosi cwałujący na pięknych koniach po plaży! Wyglądało to jak sceny wyjęte prosto z jakiegoś romantycznego filmu, czy książki

Po jakże relaksującym spacerze przyszła pora na sławną włoską kawę. Wstąpiliśmy do jednej z przydrożnych kawiarenek i zamówiliśmy 5 kaw z mlekiem na wynos.

Najśmieszniejsze w tym było to, że każdy z nas zapłacił za kawę inną cenę i otrzymał kawę w innym pojemniczku. Należy pamiętać zamawiając kawę z mlekiem, nie będzie ona rozmiarów takich jak np. w polskiej kawiarni. Jest to małe espresso podane w filiżance do espersso i dolana do niego minimalna ilość mleka.

Po mocnej kawie wróciliśmy do mieszkania po auto i udaliśmy się na wycieczkę do rezerwatu #CapoGallo. Podróż zajęła nam około 1h.

Przy wjeździe do parku znajduje się brama, a obok niej siedział w samochodzie człowiek zbierający opłatę za wstęp. Czy to była rzeczywiście osoba upoważniona do tego?! Nie wiemy! Aczkolwiek na bramie wjazdowej wisiał cennik.

  • 1EUR od osoby

  • 3EUR - wjazd rowerem

  • 5EUR - wjazd samochodem

Park sprawiał niesamowite wrażenie! Z jednej strony wyrastały z wody strome klify, z których można w każdej chwili zsunąć się w dół na kamienisty brzeg. Z drugiej delikatne zielone polany. Gdzieniegdzie sponad traw wyłaniał się stary wojskowy bunkier.

Po niedługim spacerze wybraliśmy się do miasteczka #Mondello położonego u wejścia do parku. Mondello to dawne rybackie miasteczko, w którym zdecydowanie nie brak ulimatycznych uliczek, czy urokliwej plaży, uznawanej za jedną z najpięknieszych w Palermo.

Udając się wzdłuż wybrzeża dotrzemy do Centralnego placu w Mondello. Znajduje się przy nim mnóstwo najróżniejszych restauracji czy barów. Dla spragninych dalszego zwiedzania można udać się na pobliskie molo, z którego rozpościera się doskonały widok na całą zatokę.

Pomału zaczął doskwierać nam mały głód. Skuszeni pięknymi zapachami i dobrą oceną w google zdecydowaliśmy się na jedną z restauracji znajdującą się właśnie na tymże placu.

Spragnieni dobrej włoskiej pizzy (która była w menu restauracji) okazało się, że jej nie dostaniemy, ponieważ serwowana jest dopiero po godzinie 19 o.O No cóż kolejna opcja padła na pomidorowe risotto i spagetti oraz spagetti z małżami.

Restauracja okazała się niestety kolejnym tego dnia strzałem w kolano! Nie dość, że czekaliśmy na nasze jedzenie 1h to na dodatek było one zimne i nie smaczne :( pomidorowy sos risotto i spagetti smakował jak koncentrat pomidorowy, który nawet nie stał nigdy koło żadnej przyprawy, do tego zarówno ryż jak i makaron były niedogotowane. A co do spagetti z małżami, było po prostu bez smaku.

Niezaspokojeni i smutni ruszyliśmy w stronę następnego miasteczka, jakim było #Corleone. Podróż zajęła nam ponownie 1h. Niestety przez za długie oczekiwanie na jedzenie, na miejsce zajechaliśmy jak było już ciemno. Plus był taki, że natrafiliśmy na jedną z karnawałowych parad. Chłopcy i dziewczynki poprzebierani byli w najróżniejsze kostiumy, który dostosowane były tematycznie do platformy poprzedzającej daną strefę.

Dookoła rozbrzmiewała głośna muzyka, do której w.w. dzieciaki tańczyły wyuczone wcześniej układy. Wzdłuż chodników zbierali się rodzice dzieci, podziwiający swoje pociechy.

Jakiś czas potańczyliśmy pośród tłumu, jednak odnieśliśmy wrażenie, że wszyscy dookoła nas są strasznie sztywni, nawet dzieciaki dziwnie się na nas patrzyły, dlatego postanowiliśmy wrócić do domu. Po drodzę zajechaliśmy do Lidla na małe śniadaniowe zakupki. Zdecydowanie tego sklepu jest tam pod dostatkiem.

Sama nie wiem co myśleć o pierwszym dniu wycieczki, ponieważ z jednej strony od początku wszystko zaczynało być przeciwko nam, a z drugiej piękne widoki i przyjemny spokój natury oddawał wszystko z nawiązką. Położyliśmy się spać z nadzieją, że następne dni będą już tylko lepsze.


Dzień 2

Dzień zaczeliśmy od wycieczki do starożytnych ruin w mieście #Segesta, które zostało założone i zamieszkane było przez lud Elymów. Niezależne politycznie, walczyło z miastami greckimi, głównie z Selinuntem i Syrakuzami. W 307 p.n.e. zostało spustoszone przez syrakuzańskiego tyrana Agatoklesa, a w 241 p.n.e. zdobyte przez Rzymian.

Ze starożytnych zabytków Segesty do czasów współczesnych zachowały się: nieukończona wielka świątynia z 430r. p.n.e., która wznosi się pośród gór oraz teatr, zbudowany około 230 p.n.e.

Miasto zostało zburzone przez Kartagińczyków.

Parking znajduje się około 1,5km od wejścia na teren parku, jednak za 1,5EUR można kupić bilet na autobus, który przywiezie nas do pierwszej świątyni, a następnie do teatru. Bilet wstępu do parku kosztuje:

  • 6EUR normalny

  • 3EUR ulgowy dla osób od 18 do 26 roku życia

  • Wstęp darmowy w każdą pierwszą niedzielę miesiąca

Kolejnym miejscym docelowym było Tonnara di Scopello. Niestety całe wybrzeże #Scopello jest w prywatnych rękach, a bilet wstępu kosztował 7EUR. W cenie biletu znajdowało się wejscie na teren obiektu, leżaki oraz zwiedzanie zabytkowej tuńczykarni.

Tuńczykarnie zwiedzać można jedynie z przewodnikiem (język włoski oraz angielski) w max 25 osobowych grupach.

  • Wycieczki w języku angielskim odbywają się w godzinach: 10:30, 11:30, 12:30, 13:15, 15:15 oraz 16:15;

  • Wycieczki w języku włoskim odbywają się w godzinach: 10:00, 11:00, 12:00, 13:00, 15:00 oraz 16:00;

Ogólnie wybrzeże jest przepiękne, jeśli ktoś potrzebuje odpoczynku od miejskiego gwaru będzie one idealnym miejscem. Aczkolwiek jeśli macie dość napięty grafik ominełabym to miesjce.

Trzecim miejscem była plaża w Rezerwacie Zingaro, ale zanim tam dojechaliśmy postanowiliśmy wstąpić na mały obiad. Znalezienie restauracji, która o godzinie 16:00 jest otwarta i serwuje posiłki o dziwo było bardzo trudne na Sycylii. Udało nam się napotkać po drodzę zajaz Ci vediamo da Mario.

Zamówiliśmy 3 razy makaron z pesto i pistacjami, grillowanego kurczaka z frytkami oraz karafkę białego wina. Po wczorajszym dniu niesmacznego jedzenia wkońcu mogliśmy smacznie zjeść <3

Za cały obiad zapłaciliśmy praktycznie tyle samo co dzień wcześniej w Mondello, a jakość i wielkość dań była bez porównania lepsza! Z czystym sumieniem mogę polecić to miejsce wszystkim podróżnym :)

Po mniej więcej 30minutach dotarliśmy na parking rezerwatu. Zanim jednak tam dotarliśmy raczyliśmy się wspaniałymi widokami, które mijaliśmy po drodzę. Z jednej strony góry, których szczyty schowane były pośród chmur, z drugiej zaś przepiękne wybrzeże!

Wracając do rezerwatu. Cena za bilet wstępu:

  • 5EUR normalny;

  • 3EUR zniżka dla dzieci od 11 do 14 roku życia oraz włoskich żołnierzy;

  • 1EUR dla uczniów oraz studentów;

  • Wstęp darmowy dla osób powyżej 65 roku życia, dzieci poniżej 11 roku życia oraz policji;

W momencie kiedy przyjechaliśmy wstęp był bezpłatny dla wszystkich. Dotarcie do docelowej plaży zajęło nam około 15minut, choć nie szliśmy szybko zatrzymując sie co chwilę żeby zrobić kolejne zdjęcie.

Plaża okazała się kolejnym spokojnym miejscem, które idealnie nadawało się do ucieczki przed miejskim gwarem. Poza nami nie było tam nikogo, dopiero gdy zaczeliśmy zbierać się do powrotu spotkaliśmy kilka osób, które jak się okaząło przyleciały tym samym samoltem co i my.

Rezerwat Zingaro to nie tylko plaża. Zajmuje on powierzchnię 1650 ha, a najwyższy jego punkt to Monte Speziale i mierzy 923 m n.p.m. Na terenie rezerwatu wyznaczono i oznakowano 6 szlaków różnego stopnia trudności, o długości od 6 do 19 km. Rezerwat #Zingaro to również raj dla pasjonatów nurkowania. Można tutaj podziwiać ciąg podwodnych korytarzy i grot, zaś kawałek od brzegu, na głębokości 39 m znajduje się bardzo dobrze zachowany wrak włoskiego okrętu przewożącego amunicję, zatopionego w roku 1943.

Słońce zaczynało chylić się pomału ku zachodowi, w związku z czym przyszła pora na ostatnie miejsce z dzisiejszej wycieczki, czyli #Trapani. Jest to ważne portowe miasto, liczące 69tys. mieszkańców.

Kiedy dojechaliśmy na miejsce słońce zdąrzyło już się schować, ale to zdecydowanie nie przeszkadzało w zwiedzaniu miasteczka, oprócz tego, że większość zabytków/atrakcji była już pozamykana. Muszę przyznać, że miasto nocą ma swój niesamowity urok. Wąskie uliczki, przepiękne kamienice tworzą niepowtarzalny klimat.

Zaparkowaliśmy auto w pobliżu cukierni Antica Pasticceria Colicchia, do której udaliśmy się po wymarzonce sycyliskie smakołyki. Cukiernia miała swój klimat. Plastikowe stoliki i krzesełka, tandetna lada, a za kasą przmiły Włoch wraz ze swoją przemiłą mamą.

Zamówiliśmy 3 kawki, 3 pierożki z nadzieniem z sera ricotta oraz sławne cannoli z ricottą i kawałkami czekolady. Pomimmo, że rurki były piekelnie słodkie zdecydowanie mogłabym ich zjeść dużo więcej aniżeli jedną. Niestety nie samym cukrem człowiek żyje :(

Szczęśliwi i zasłodzeni z winem w ręku ruszyliśmy wzdłuż wybrzeża, w kierunku Muzeum Archeologicznego w Torre di Ligny. Kiedyś wieża pełniła rolę strażnicy, obecnie mieści się tam muzeum archeologiczne, pokazujące cenne znaleziska z Trapani, ale również z innych zakątków świata.

Wybrzeże nie zrobiło na nas jakiegoś rewelacyjnego wrażenia. Jedyne co można stwierdzić, że było zatrważające to morskie fale rozbijające się o kamieniste falochrony.

W drodze powrotnej na parking wybraliśmy trasę pomiędzy urokliwymi kamienicami. Jednym z takich miejsc był plac Lucatelli, gdzie znajduje się zniszczony pałac z XV wieku, gdzie do 1968 roku mieścił się szpital miejski.

100 metrów dalej znajduje się Palazzo Senatorio o Cavarretta. Budynek którego zdobi przepiękna fasada z dwoma zegarami - czasowym i kalendarzem. W nocy wygląda to bardzo bajecznie.

Przy tej samej ulicy wybudowana została fontanna Saturna. Legenda mówi, że Saturn był założycielem Trapani. Dziś posąg stoi jako symbol zaopatrzenia miasta w wodę.


Dzień 3

Ten dzień poświęcony był całkowicie #Palermo. Samochody zostawiliśmy na parkingu Area Camper Green Car. Cena parkingu to 1EUR za godzinę. Położony jest niedaleko Katakumb Kapucynów, w związku z czym od tego właśnie miejsca zaczęliśmy nasze zwiedzanie. Katakumby czynne są codziennie:

  • 09:00 do 13:00;

  • 15:00 do 18:00.

Bilet wstępu kosztuje 3EUR za osobę. #Katakumby mieszczą się pod klasztorem Kapucynów. Można znaleźć tam około 8tys. mumii zarówno osób duchownych, jak i świeckich. Pierwszych zmarłych pochowano tam w XVI wieku, zaś jedną z ostatnich pochowanych osób była dwuletnia Rosalia Lombardo, która spoczęła w katakumbach w latach 20. XX wieku. Zmumifikowane ciała są w całości ubrane; stoją, leżą lub wiszą na ścianach. Podzielone są według płci i pozycji społecznej. W poszczególnych salach można zobaczyć m.in.: prałatów, kupców, profesorów, mieszczan w odświętnych strojach; dziewice, które nie zdążyły wyjść za mąż (są w sukniach ślubnych), całe familie, jak również małe dzieci czy kobiety.

W XVI wieku zdecydowano się na wybudowanie większego grobowca pod głównym ołtarzem. Przeor klasztoru zadecydował, by zmumifikowane ciała wyeksponować stawiając je przy ścianach, a wszystko to podyktowane intencją przestrogi dla żyjących mnichów by baczyli jak postępują w życiu doczesnym mając na uwadze czekającą ich nieuniknioną śmierć. Do 1670 było to miejsce pochówku głównie zakonników, jednakże z czasem zaczęto chować tam osoby świeckie. Stało się tak pod wpływem upowszechniającego się poglądu o wyjątkowości miejsca i szlachetności świątobliwego towarzystwa zmarłych mnichów. Coraz więcej ludzi chciało być tam pochowanych, ponadto naciski wywierane były niejednokrotnie przez fundatorów klasztoru.

1,5km dalej znaleźć możecie Pałac Normanów, zwany również Pałacem Królewskim (Palazzo Reale). Budowę pałacu rozpoczęli Arabowie budując w IX wieku twierdzę al-Qasr. W XI wieku władzę na wyspie zdobyli Normanowie i etapami przebudowywali pałac.Od roku 1946 pałac jest siedzibą Sycylijskiego Zgromadzenia Regionalnego.

W tym miejscu podzieliliśmy się na dwie ekipy. Część z nas wybrała się zwiedzać pałac, a druga połowa udała się do pobliskiego parku.

Z zewnątrz pałac nie zachwyca wspaniałym widokiem, jednak prawdziwe perełki znajdują się dopiero w środku: majestatyczny dziedziniec z galeriami, pełna przepychu Kaplica Palatyńska (Cappella Palatina) na pierwszym piętrze i apartamenty królewskie (Appartamenti Reali) na drugim. Nam niestety nie udało się dostać do apartamentów królewskich, ponieważ tego dnia akurat były zamknięte :(

Rzymskokatolicka #KaplicaPalatyńska, pierwotnie prywatna kaplica urządzona dla króla Sycylii Rogera II. Budowę kaplicy rozpoczęto w 1130, gdy Roger II został koronowany na króla Sycylii, zaś jej wyświęcenie miało miejsce w 1143. Początkowo był to wolno stojący budynek w sąsiedztwie Pałacu Normanów, jednak gdy ten został rozbudowany, kaplica stała się jego integralną częścią.

Architektura i wystrój świątyni łączą elementy normańskie, bizantyjskie, arabskie i sycylijskie. W kopule kaplicy oraz w absydach położonych od strony wschodniej znajdują się mozaiki wykonane w latach 1140-1150 przez artystów sprowadzonych z Bizancjum. W kopule znajduje się wizerunek Chrystusa Pantokratora w otoczeniu czterech aniołów i czterech archaniołów. Mozaiki na południowej ścianie kaplicy i we wnętrzu przedstawiają one sceny z życia świętych Piotra i Pawła oraz sceny z Księgi Rodzaju.

W 2015 została wpisana na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Pałac otwarty jest:

  • od poniedziałku do soboty w godzinach 8:15- 17:45

  • w niedziele 8:15-13:00

Bilety wstępu:

  • 8EUR - Kaplica Palatyńska;

  • 10EUR - Kaplica Palatyńska oraz ogrody;

  • 15EUR- Kaplica Palatyńska, ogrody oraz apartamenty królewskie.

Warto wcześniej dowiedzieć się czy wszystkie atrakcje są danego dnia dostępne, ponieważ wg. mnie ceny są dość wygórowane jeśli mamy zwiedzać tylko 1 pomieszczenie.

Na wprost głównego wejścia do Pałacu znajduje się niewielki #ParkVilla. Park powstał w 1905 roku i jest dziełem Giuseppe Damiani Almeyda. Jest on idealny na spacer i odpoczynek na świeżym powietrzu.

Po krótkim odpoczynku w parku udałyśmy się w stronę Katedry. Jednak zanim tam dotarłyśmy zatrzymałyśmy się w lodziarni na skrzyrzowaniu dróg Vittorio Emanuele i Matteo Bonello.






Razem z J wybrałyśmy tradycyjnie lody w wafelku, M zaś wybrała sycylijski przysmak, czyli lody w maślanej bułce. Była to zdecydowanie lepsza decyzja! Każdy powinien tego specjału spróbowac będąc w Palermo :)









Jak już wcześniej wspomniałam kolejnym miejscem, które odwiediłyśmy była Katedra. Zbudowana została na zlecenia arcybiskupa Palermo Gualtierro Offamilio w latach 1069–1190. W katedrze pochowany jest m.in. cesarz Fryderyk II Hohenstauf.

W lipcu 2015r. Katedra została wpisana na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Wstęp do Katedry jest darmowy i otwarta jest ona:

  • od poniedziałku do soboty w godzinach 07:00-19:00

  • w niedzielę 08:00-13:00 oraz 16:00-19:00

W katedrze dodatkowo można zwiedzać królewski grobowie, krypty, skarbiec oraz podziemne komnaty, dodatkowo można wejść na dach, aby podziwiać z góry uroki miasta. Dodatkowe zwiedzanie dostępne jest:

  • od poniedziałku do piątku w godzinach 9:00-14:00;

  • w sobotę od 09:00 do 18:00;

  • w niedzielę od 09:00 do 13:00.

Bilet wstępu:

1. Na wszystkie atrakcje

  • 10EUR - normalny

  • 5EUR - dzieci od 11 do 17 roku życia

  • 9EUR - powyżej 65roku życia

2. Królewskie grobowce, krypty oraz skarbiec

  • 6EUR - normalny

  • 2,5EUR - dzieci od 11 do 17 roku życia

  • 0,5EUR - dzieci od 6 do 10 roku życia

  • 5EUR - powyżej 65roku życia

3. Wejście na dach

  • 5EUR - normalny

  • 3EUR - dzieci od 11 do 17 roku życia

  • 4EUR - powyżej 65roku życia

4. Krypty

  • 1,5EUR - normalny

  • 1EUR - dzieci od 11 do 17 roku życia

Podążałyśmy dalej urokliwą uliczką Vittorio Emanuele, aby dotrzeć do placu #QuattroCanti. W pewnym momencie z jednego z przydrożnych sklepików wyłonił się sprzaedawca wołając nas do środka. Okazało sie, że usłyszał jak rozmawiamy o winie. Był bardzo uprzejmy i świetnie się z nim rozmawiało. Sadzę, że uznał tak samo, ponieważ nalal każdej z nas trochę wina, abyśmy wspólnie z nim się napiły:) Wino było przepyszne! Smakowało bardziej jak nalewka niż wino, lecz jednocześnie było delikatne i nie przesłodzone. Podziękowałyśmy uprzejmie i udałyśmy się dalej w kierunku placu.

Quattro Canti Jest to plac i rozmieszczone przy nim barokowe pałace powstawały w latach 1608–1620, według projektu Giulia Lasso, na polecenie hiszpańskiego wicekróla Juana Fernandeza Pacheco de Villena y Ascalon i od jego nazwiska oficjalnie nazwany został Piazza Vigliena. Plac usytuowany jest na skrzyżowaniu głównych ulic palermitańskich: via Maqueda oraz Corso Vittorio Emmanuele, u zbiegu czterech historycznych dzielnic miasta.

Każdy z czterech pałaców usytuowanych przy placu posiada identycznie skomponowaną elewację, podzieloną na trzy części oraz zdobioną posągami i kolumnami w jednym z klasycznych porządków greckich. Na najniższym poziomie każdej z budowli znajduje się rzeźba jednej z czterech pór roku, na poziomie środkowym umieszczono figury czterech hiszpańskich królów Sycylii (Karola V, Filipa I, Filipa II i Filipa III), zaś na najwyższym – rzeźby dziewic, ówcześnie czterech świętych patronek Palermo: Krystyny, Ninfy, Oliwy i Agaty.

Nie małą atrakcją znajdującą się nieopodal Quatro Canti jest #FontanaPretoria zwana również Fontanną Wstydu. Fontanna została zbudowana w 1554 r. przez Francesco Camilliani we Florencji i w tym samym roku przeniesiona do Palermo.

Fontanna przedstawia dwunastu olympian i inne mitologiczne postacie, zwierzęta oraz rzeki Palermo. Aby ją dokładniej zobaczyć , należy się wspiąć po kilku stopniach.

Fontannę można także podziwiać z dachu kościoła świętej Katarzyny z Aleksandrii. Kościół został pierwotnie zbudowany w XVIw., jednak w 1693r. miało miejsce trzęsienie ziemii, które zniszczyło kościół. W XVIII wieku na miejscu dawnego kościoła staneła nowa budowla.

Wstęp na dach kosztuje 5EUR. Można z niego podziwiać nie tylko plac Pretoria, ale również przepiękną panormę Palermo.

Z dachu kościoła świętej Katarzyny rozpościera sie także wspaniały widok na Kościół Santa Maria dell'Ammiraglio. Nazwa Santa Maria dell’Ammiraglio oznacza dosłownie Matkę Boską Admirała i odnosi się do osoby fundatora świątyni. Druga potoczna nazwa obiektu przywołuje Eloisę da Martorana, fundatorkę klasztoru benedyktynek, który w latach 1435-1866 władał kościołem.

Wstęp do kośioła kosztuje 2EUR.

Konkatedra eparchii Piana degli Albanesi Kościoła katolickiego obrządku bizantyjsko-włoskiego. W 2015 został wpisany na listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Wnętrze kościoła zdobione jest mozaikami w stylu bizantyjskim. W kopule znajduje się wizerunek Pantokratora w otoczeniu czterech archaniołów i czterech Ewangelistów. Kolejne mozaiki przedstawiają scenę Zwiastowania, postacie świętych Joachima i Anny (odpowiednio w lewej i prawej absydzie), sceny Wprowadzenia Maryi do Świątyni, Narodzenia Pańskiego, Zaśnięcia Matki Bożej. Na osobnych mozaikach ukazano Chrystusa koronującego króla Sycylii Rogera oraz fundatora kościoła oddającego cześć Matce Bożej. Sceny te pierwotnie znajdowały się nad bocznymi wejściami do świątyni

Po zwiedzaniu przyszła pora, aby coś zjeść. Byliśmy trzeci dzień we Włoszech i jeszcze nikt z nas nie jadł pizzy, dlatego też za cel obrałyśmy znalezienie otwartej pizzerii. Nieopodal kościoła, ponownie na ulicy Vittorio Emanuele natknełyśmy się na Pizza Ferrari.

Byłyśmy pierwszymi klientakami tego dnia (pizzeria czynna od 17:00) przez co zdarzyłyśmy poznać wszystkich pracowników, w tym przemiłego właściciela! Zamówiłyśmy 3 pizze oraz po lampce białego wina.

2 razy z wędzoną szynką i rukolą oraz jedną z szynką parmeńską, burattą oraz pomidorkami koktajlowymi. Na szczęście bradzo długo nie musiałyśmy czekać na nasze zamówienie na stolik wleciały pizze konkretnych rozmiarów, które koniec końców nas pokonały. Nie byłyśmy w stanie ich dojeść, ale tutaj uratowała nas druga część ekipy z którą spotkałyśmy się w tejże pizzerii. Jeżeli szukacie pizzy neapolitańskiej, na cienkim cieście to muszę Was niestety zmartwić. Na Sycylii ciężko o taką.

Smacznie najedzeni ruszyliśmy w drogę powrotną po nasze auta. W drodzę powrotnej mijaliśmy znowu lodziarnie,w której sprzedawali lody w bułcej maślanej. Nie mogliśmy się temu oprzeć! Pomimo, że nasze brzuchy krzyczały dość, serduszka wołały kup mnie, kup mnie! Tym razem serce wygrało z rozumem i zamówiliśmy 4 porcje. I tym razem smakowało świetnie!

W drodzę powrotnej do domu ponownie zajechaliśmy do Lidla, aby zrobić zakupy na śniadanie oraz zapas wina na wieczór. Dzień zakończyliśmy popijając włoskie winko oraz grając w 1000.


Dzień 4

Był to nasz ostatni pełny dzień na Sycylii. Tym razem w planach mieliśmy zwiedzenie kilku atrakcji w południowej części wyspy. Na pierwszy ognień wybraliśmy starożytne ruiny w mieście #Selinunt. Park archeologiczny czynny jest:

  • od poniedziałku do soboty w godzinach 9:00-18:00;

  • w niedzielę od 09:00 do 13:00.

Bilet wstępu kosztuje 6EUR.

W parku znajduje się pięć świątych skupionych na akropolu, z czego najbardziej znana Świątynia Hery została częściowo zrekonstruowana. W swoim szczytowym okresie miasto mogło być zamieszkiwane przez nawet 30tys mieszkańców.

Selinunte była jedną z najważniejszych kolonii greckich na Sycylii. Został założonyprzez kolonistów kolonistów z Megary w Grecji. Datę założenia miasta szacuje się na VII wiek p.n.e. Nazwa miasta pochodzi od dzikiego selera który rósł na tamtym terenie. Z tego samego powodu przyjęli liść selera jako symbol na swoich monetach.

Na terenie Parku znajduje się muzeum, w którym zostały wsytawione różnego rodzaju znaleziska. Takie jak starożytne monety, wazy czy meble.

Kilkaset metrów dalej, niedaleko klifu znajdują się ruiny świątyni C. Szacuje się, że jest to najstarsza światynia w mieście, powstała około 550r. p.n.e. Świątynia C prawdopodobnie funkcjonowała jako archiwum, ponieważ znaleziono tu setki pieczęci.Uważa się, że została poświęcona Apollowi albo Heraklesowi.

Park jest sporych rozmiarów, dlatego odwiedzający o słabej kondycji mogą za dodatkową opłatą poruszać się samochodem golfowym. Pojazdu oczywiście nie prowadzi się samemu, każdy z nich ma swojego kierowce, które zawiezie podróżnych w każdy zakątek miasta.

Mniej wiecej godzinę drogi na wschód od miasta znajdują się #SchodyTureckie. Jest to biały klif wapienny na brzegu morskim niedaleko Agrigento. Nazwa nawiązuje do piratów tureckich, którzy chronili się w tym miejscu przed sztormami.

Schody można podziwiać zarówno z tarasu widokowego jak i z pobliskiej plaży. Aby dostać się na wapienny klif, musimy udać się kilkadziesiąt metrów w dół, w kierunki np. restauracji Lounge Beach Scala dei Turchi. Tam znajdziecie schody prowadzące na plażę. Następnie krótki spacer wzdłóż plaży i jesteście na miejscu.

Wejście na schody nie jest jednak super łatwe, ponieważ odgradza je płot. Jeśli już się przez niego przedostaniecie pamiętajcie żeby bardzo uważać, gdyż skała jest śliska, a dodatkowy piasek rozwiewany przez wiatr sprawia, że jest jeszcze bardziej ślisko. Radzę wziąć ze sobą ciuchy, w których można się pobrudzić, ponieważ nie trudno o wypadek (znam to z autopsji)!

Ofiary zostały poniesione :) Widok delikatnych fal rozbijających się o brzeg był tak uspokajający, że postanowiliśmy zatrzymać się na chwilę, aby nasycić się tym widokiem przed powrotem do zimnej Polski. W porównaniu z szalejącym wiatrem na schodach tureckich na plaży było cicho i spokojnie. Co chwilę mijali nas tylko kolejni turyści zmierzający na albo wracający z klifów.


Nadeszła pora na ostatnią atrakcję tego dnia, czyli #ValleyOfTheTemples w #Agrigento. Jest to jeden z najwybitniejszych przykładów sztuki i architektury Wielkiej Grecji, a także jedna z głównych atrakcji Sycylii. Dolina obejmuje pozostałości siedmiu świątyń, wszystkie w stylu doryckim.

Park otwarty jest od poniedziałku do niedzieli w godzinach 8:30 - 19:00, teren miasta trzeba opóścić do godziny 20:00. Tuż przy kasach biletowych znajduje się parking (3,5EUR). Na parkingu znajdziecie mnustwo taksówek oferujących podwózkę do parku za 3EUR od osoby, jednak nie widzę ku temu sensu.

Cena wstępu:

1. Park plus ogrody Kolymbetra

  • 17EUR noramlny

  • 11EUR ulgowy

2. Park plus muezum

  • 15,5EUR normalny

  • 9EUR ulgowy

3. Park

  • 12EUR normalny

  • 7EUR ulgowy

Zniżka obejmuje ludzi pomiedzy 18, a 25 rokiem życia. Wstęp darmowy dla obywateli EU ponieżej 18 roku życia, za okazaniem ważnego dokumentu torzasamości.

Niedaleko od wejścia pierewszych przybyłych witają ruiny Świątyni Kastora i Polluxa. Pomimo pozostałości obejmujących tylko cztery kolumny, jest teraz symbolem nowoczesnego Agrigento.

Kolejną świątynią, położoną na wzgórzu, jest #ŚwiątyniaHeraclesa (dobrze widoczna z ulicy). Jest to najstarsza świątynia w w Dolinie. Zniszczony przez trzęsienie ziemi, składa się obecnie tylko z ośmiu kolumn.

Podąrzając dalej ścieżką wyjdziemy na główną drogę parku, gdzie pomału zaczyna ukazywać się naszym oczom #ŚwiątyniaZgody. Zanim jednak dotrzemy do niej można wstąpić do muezeum #VillaAurea, znajdującego się w połowie drogi. W ogrodach Villa Aurea zobaczyć można fragment podziemnych nekropolii.

Wróćmy na główną drogę i udajmy się do Świątyni Zgody. Nazwa świątyni pochodzi od znalezionej w pobliżu łacińskiej inskrypcji. Budowla powstała w V wieku p.n.e.. Przekształcona w kościół w VI wieku naszej ery, obecnie jest jednym z najlepiej zachowanych zabytków w Dolinie. Tuż obok świątyni możemy zobaczyć rzeźbę autorstwa Igora Mitoraja, artysty polskiego pochodzenia, który znany był z prac nawiązujących do czasów antycznych.

Ostatnią świątynią na trasie jest Świątynia Junony. Budowla również powstała w V wieku p.n.e.. Została spalona w 406r. p.n.e. przez Kartagińczyków.

Planując godziny odwiedzin Valle dei Templi powinniśmy pamiętać, że praktycznie całe stanowisko archeologiczne jest odsłonięte. W południe żar może być nieznośny. Na szczęście park wygląda niesamowicie zarówno w dzień, jak i w nocy. Wszystkie budowle są podświetlone przez co wyglądają bardziej majestatycznie.

Skończyliśmy zwiedzanie niedługo przed zamknięciem, przez co zadecydowaliśmy, że nie wjeżdzamy już do samego miasta. Jako, że droga powrotna miała zająć nam około 2h zaczeliśmy szukać restauracji jak najbliżej trasy. Natkneliśmy się na zajazd Villa Kephos. Z zewnątrz budynek prezentuje się niczego sobie, duży parking, ładny ogród, w środku też nie najgorzej. Zamówiliśmy ponownie pizze, tym razem każdy z nas wybrał inne dodatki. Zamówienie było gotowe w błyskawicznym tempie, a pizza była zdecydowanie niczego sobie. Najtańsza margarita kosztowała 4,5EUR. W karcie można było znaleźć jeszcze dania typu spagetti z sosem oraz różne owoce morza.

Ponownie dobrze najedzeni ruszyliśmy w drogę powrotną. Dzisiejszego wieczoru zostało nam pakowanie, aby rano ruszyć na samolot do domu.


Podsumowując jednostkowe koszty wyjazdu:

  • nocleg - 80PLN

  • wypożyczenie samochodu plus benzyna - 320PLN

  • bilety lotnicze - 250PLN

  • bilety wstępu - 160PLN

  • jedzenie - 200PLN

Zdecydowanie można było zaoszczędzić na wynajęciu auta, gdyby nie nieporozumienie z wypożyczalnią. Nic nie dzieje się bez przyczyny, a człowiek uczy się na własnych błędach :)

Ogólnie uważam wyjazd za udany. Każdy z nas potrzebował odpoczynku od miejskiego hałasu i to nam się zdecydowanie udało osiągnać :)

Polecam zwiedzić Sycylię każdemu chociaż raz w życiu!

176 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

72h we Lwowie