• Sand_traveltheworld

Wadi Rum - na Ziemi czy na Marsie?

Zaktualizowano: 14 lut 2020

#WadiRum jest to dolina leżąca wśród granitowych i zbudowanych z piaskowca skał. Największa wadi w Jordanii. Najwyższym wzniesieniem w Jordanii jest Dżabal Umm ad Dami mający 1840 m n.p.m., a położony 30 km na południe od wioski Wadi Rum. W pogodny dzień ze szczytu można zobaczyć #MorzeCzerwone i granicę saudyjską.


Jabal Ram lub Jebel Rum (1734 m n.p.m.) to drugi najwyższy szczyt w Jordanii i najwyższy szczyt w centralnej Wadi Rum, wznoszący się bezpośrednio nad doliną Rum, naprzeciw Jebel um Ishrin, który jest prawdopodobnie o metr niższy.


Obszar ten był często wykorzystywanym tłem w filmach:

· Lawrence z Arabii – większość filmu David Lean nagrywał w 1962 na Wadi Rum[.

· Czerwona Planeta – Wadi Rum w tym filmie z 2000 roku przedstawiała powierzchnię Marsa.

· Powiew pustyni – również w tym filmie z 1998 roku większość scen rozgrywała się na tej pustyni.

· The Face – film BBC, wspinaczka na skały Rum, przedstawiająca pionierów Wadi Rum, Tony'ego Howarda i Di Taylora

· Transformers: Zemsta upadłych – reprezentowała pustynie egipskie

· The Frankincense Trail – sceny z pociągu i krajobrazy lotnicze

· Prometeusz – sceny z Planety Obcych

· Krrish 3 – utwór 'Dil Tu Hi Bata'

· May in the Summer – film Cheriena Dabisa zaprezentowany na Sundance Film Festival 2013. Długie ujęcia z Wadi Rum, miejsce gdzie główny bohater pogodził się ze światem i z samym sobą

· Ostatnie dni na Marsie – ujęcia reprezentujące powierzchnię Marsa w flmie z roku 2013

· Marsjanin – film Ridleya Scotta z 2015, również tu Wadi Rum przedstawiała powierzchnię Marsa

· Theeb – w całości nakręcony na Wadi Rum

· Łotr 1. Gwiezdne wojny – historie, obszar używany do niektórych scen jako Jedha

Na parkingu spotkaliśmy naszych przewodników. Szybkie pakowanko, żeby nie zabierać ze sobą walizek i zbędnych rzeczy, tylko plecaki. I tak po kilkunastu minutach siedzieliśmy już na pace rozklekotanego auta jadąc w stronę naszego obozu. Zatrzymaliśmy się Wadi Rum Bedouin Tour with a Camp. Muszę przyznać, że było to niesamowite uczucie. Podróż nocą po pustyni, tak ciemnej, że bez latarki nie widzisz co jest metr przed Tobą. Niebo cudownie usiane gwiazdami, widok niemożliwy do zobaczenia w mieście. Co chwile mijały nas auta z innych obozów mknące po piachu z prędkością, jakby jechali po zwykłej gruntowej drodze. Jechaliśmy tak ok. 10km. Na miejscu nasz przewodnik oprowadził nas szybko po obozie, nie było zbytnio co zwiedzać bo widoczność nie była rewelacyjna. Szybki prysznic i pora na odpoczynek po kolejnym ekscytującym dniu.

Zabraliśmy naszą orzechówkę, kupioną jeszcze na lotnisku, i udaliśmy się w stronę ogniska. Rozpaliliśmy po raz kolejny shishe, wszędzie w końcu trzeba spróbować 😊, i rozlaliśmy do szklaneczek beduińskiej herbatki. Muszę przyznać, że herbata w Jordanii jest przepyszna. Wieczór był wspaniały! Mogłabym tam zostać całą noc, nasi przewodnicy byli bardzo otwarci, bez problemów odpowiadali na nasze pytania. Rozmowa tym bardziej się kleiła, bo byli w podobnym wieku. Niestety czar prysł w momencie, gdy przyszedł (chyba) właściciel obozu, coś w nim było odpychającego. I nie mówię tu o kwestiach wizualnych, ale o jego stylu bycia i wypowiadania się. Ponadto jego ulubionym tematem były pieniądze, co nas nie do końca w tym momencie interesowało. Wypiliśmy jeszcze po drineczku spaliliśmy shishe i udaliśmy się spać.

Kolejny dzień był dniem, spędzonym całkowicie na pustyni. Śniadanie było dostępne od 7 do 8. Serwowane potrawy były podobne jak w Madabie, niestety mniej smaczne, ale cóż, trzeba było zjeść i ruszyć dalej.

O 8.30 siedzieliśmy już na pace naszego cudownego samochodu wraz z dwoma towarzyszkami z Czech.

Udaliśmy się w stronę pierwszego punktu na mapie pustynnej wycieczki. Był to malutki obóz Beduinów, gdzie przychodzą, aby poić wielbłądy i kozy, ponieważ w górach znajdowało się źródło wody, które za pomocą rur sprowadzają do obozu. Mieliśmy tutaj około 30min dla siebie. Postanowiliśmy wdrapać się na góry żeby zobaczyć co to za źródełko, plus popodziwiać pierwszy widok z góry na pustynię.

Pierwsze zmęczenie tego dnia, plus upał i słońce i tak pół butelki wody mniej. Gdy zeszliśmy z powrotem do obozu zjechało się już więcej turystów, wielbłądów i kóz 😊 Zasiedliśmy na chwilę w namiocie, wypiliśmy herbatkę, skusiliśmy się na zakup mieszkanki ziół naszego ulubionego, beduińskiego napoju i ruszyliśmy w dalszą drogę. Prawie nam się udało sprzedać J za stado wielbłądów!! Może następnym razem :D

Jazda po pustyni w dzień była nawet bardziej ekscytująca niż w nocy. Mimo braku gwiazd na niebie, widok tego ogromu i czerwonego piasku dookoła powodowało dziwny dreszcz ekscytacji.

Kolejnym przystankiem był #KhazaliCanyon. Miejsce bogate w petroglify wyryte w ścianach jaskiń przedstawiających ludzi i antylopy, a sięgające czasów tamudyckich. Nie radzę żartować, że zrobili to sami pod turystów. Mogą poczuć się obrażeni!

Większość #Beduinów jest bardzo dumna z tego kim jest i jak żyje, dlatego takie żarty często biorą na poważnie ☹

Do godziny 12 zaliczyliśmy jeszcze kilka przystanków na pustyni, które z reguły aż tak od siebie się nie różniły, ale mimo to były piękne!

Na lunch Saaba (tak miał na imię nasz przewodnik) rozbił nam obóz między skałami, tak żeby słońce i wiatr nam nie doskwierały, i żebyśmy mogli bez żadnych przeszkód odpocząć. Była to kolejna rzecz, która zrobiła na nas ogromne wrażenie. Saaba rozłożył duży koc na piachu, po czym odszedł na bok żeby rozpalić ognisko. Wyciągnął worek warzyw i ugotował nam beduińskie leczo. Na czas zabicia gotowanpierwszego głodu zostaliśmy uraczeni jordańskimi ciasteczkami, w których się zakochaliśmy! Przez następne dni w #Akabie jedliśmy je na okrągło!

Po krótkim czasie jedzonko było gotowe. Kolejne zaserwowane danie, które okazało się SZTOSEM!!!!! Na osobnych talerzykach leżał twaróg kozi, łosoś z puszki, hummus i pasta z bakłażana. Tradycyjnie wszystko serwowane było z chlebkiem arabskim (pycha)! Jedzenie było tak dobre, że każdy z nas skusił się na dokładkę!! 1h odpoczynku, chwilka drzemki i można było ruszać dalej, ze świeżą dawką energii.

Następnym miejscem był kolejny kanion. Spotkaliśmy przed nim grupkę innych turystów, w związku z czym Saaba i jego kolega wysadzili nas i powiedzieli, że będą czekać po drugiej stronie 😊

Po krótkiej przechadzce znaleźliśmy się po drugiej stronie. Poczekaliśmy chwilkę na nasze towarzyszki i ruszyliśmy dalej. Następnym miejscem była (tu zaskoczenie) kolejna góra, na która można było się wdrapać. Co oczywiście uczyniliśmy!

Nie polecam ludziom z lękiem wysokości! Wejście jak wejście, nie było złe, gorzej jak trzeba było schodzić i patrzeć w dół! Kroczek po kroczku i z powrotem na stabilnym gruncie. Co było tutaj zaskoczeniem? Beduini wspinają się na bosaka!! :O

Następnie pojechaliśmy do głazu pieczarki i na wydmę z której rozpościera się widok na obszar łączący żółtą i czerwoną pustynię. Tutaj Saaba wymyślił konkurs „kto szybciej zbiegnie na dół”. Oni są nie do przebicia!

Ostatnim etapem wycieczki była ogromna wydma. W tym miejscu zbierały się wszystkie pobliskie wycieczki, aby zakończyć swoją podróż. Chwila zdjęć, zadumy nad pięknem pustyni, wygłupów i pora wracać. W drodze do obozu stwierdziliśmy, że co tam szkodzi, więc D zapytał czy może poprowadzić auto. Kolejny szok, bo Saaba nie miał nic przeciwko. Kolejne z marzeń spełnione!

Odwieźliśmy nasze dwie towarzyszki do obozu, a my wraz z Saabą i jego kuzynem udaliśmy się wspólnie podziwiać zachód słońca, aby spędzić razem ostatnie chwile w tym cudownym miejscu! Wspominając ten dzień szczerze kręci mi się łezka w oku!

Wypiliśmy herbatkę i udaliśmy się w stronę wioski.

Podsumowując wypad na pustynie kosztował nas 40JD (~200zł) od osoby. Wliczony w cenę był transport z wioski do obozu, nocleg, śniadanie, wycieczka po pustyni i obiad na pustyni. Plus napoje. Nie wiem czy drogo czy nie. Ciężko ocenić cudowne wspomnienia i najlepszego przewodnika jakiego mogliśmy sobie wymarzyć!

Pożegnaliśmy pustynie, przewodników, załadowaliśmy się do auta i ruszyliśmy do ostatniego miejsca na naszej mapie, czyli do Akaby 😊

80 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

72h we Lwowie