• Sand_traveltheworld

Malta w 5dni

Zaktualizowano: 14 lut 2020

Na odwiedzenie Malty wybraliśmy koniec października. Lecieliśmy liniamy #RyanAir z Wrocławia. Lot odbywa się w godzinach porannych, dzięki czemu zostaje nam pół dnia na podziwianie uroków wyspy. Uwielbiam to uczucie, gdy w Polsce zaczyna już robić się ponuro, a ja w kilka godzin mogę przenieść się do kraju, gdzie jest jeszcze ciepło i słonecznie.

Uważam, że późną jesienią pogoda na Malcie jest jeszcze dobra, jednak jeśli ktoś jest miłośnikiem pływania, woda może okazać się odrobine chłodna.


Dzień 1

Niestety nie jestem w stanie polecić Wam żadnego noclegu na wyspie, ponieważ spaliśmy przez te kilka dni u naszych znajomych <3 Podróż z lotniska do Sliemy trwała około 30min. Po przyjeździe poszliśmy zanieść walizki do mieszkania i na obiad. Wybraliśmy się na przystanek autobusowy, który znajduje się zaraz przed lotniskiem i wsiedliśmy w autobus# jadący prosto do naszego punktu docelowego.

Niestety nie jestem w stanie polecić Wam żadnego noclegu na wyspie, ponieważ spaliśmy przez te kilka dni u naszych znajomych <3 Podróż z lotniska do Sliemy trwała około 30min. Po przyjeździe poszliśmy zanieść walizki do mieszkania i na obiad. Wybraliśmy #MilleniumKebabRestaurant. Mało maltańska kuchnia, ale było smaczne i niedrogie, a porcje były solidne.

Po jedzonku wróciliśmy do mieszkania, przebraliśmy się w stroje i szybko na plaże! Rozłożyliśmy się na kamykach, co jest zdecydowanie bardziej w naszym guście, niż piasek, który później wchodzi w każdą możliwą dziurę!.

Wieczorem umówiliśmy się z naszymi znajomymi na kilka drineczków w barach przy głównej ulicy. Bardzo często tamtejsze bary maja happy hour, kiedy to serwują 2 drinki w cenie jednego, jednakże tylko do godz. 19.

Muszę przyznać, że nie widzieliśmy się z przyjaciółmi stosunkowo długo, przez co nie mogliśmy się nagadać! Wieczór minął szybko i trzeba było zbierać się, aby wcześnie wstać następnego dnia 😊



Dzień 2

Tego dnia od rana ruszyliśmy w podróż na #BlueLlagoon. W porcie można znaleźć wielu przewoźników oferujących rejsy, w najróżniejszym standardzie. Jako, że nam wiele do szczęścia nie potrzeba i nie zależy nam na luksusach wybraliśmy zwykły prom. Koszt kursu w tą i z powrotem to około 15EUR za osobę.

Zabraliśmy do plecaków najpotrzebniejsze rzeczy, czyli ręczniki i wodę. Po 9 byliśmy już w drodze. Podróż była bardzo przyjemna. Delikatna bryza i ciepłe promienie słońca, zdecydowanie nic więcej wtedy nie potrzebowaliśmy! Statek płynął wzdłuż wybrzeża, do portu na #Gozo i potem #BlueLagoon.

Dotarliśmy na miejsce po około godzinie podróży. Postanowiliśmy nie iść od razu na plażę, a pozwiedzać okolicę. Jeśli chodzi o naturę na #Comino, nie różni się ona zbytnio z Maltą czy Gozo, jednakże ma ona zdecydowanie swój urok.

Przerwa w chodzeniu i pora na plażing i smażing. Jak pisałam przed chwilą, wyspa sama w sobie niczym szczególnym nie zachwyca, za to Blue Lagoon jest przepiękne. Lazurowa woda, jasny piasek i skały dookoła tworzą niesamowity klimat! Nic dziwnego, że to miejsce pojawiało się niektórych produkcjach kinowych (Alexander). Polecam widok na otwarte morze z drugiego końca jaskini, po drugiej stronie laguny.

Klimat niestety trochę psuję ilość turystów, budy z jedzeniem i napojami ☹

Po plażowaniu udaliśmy się na kolejną wyprawę po wyspie. Zaskakujący, a zarazem przerażający był dla mnie widok ludzi skaczących do wody z tych wysokich klifów. Aż ciarki przechodzą.

Wróciliśmy do domu koło godziny 18. Postanowiliśmy tego dnia już nigdzie nie wychodzić, ponieważ byliśmy odrobine zmęczeni, a następnego dnia czekała nas również długa wyprawa. Jedyne co, gdy wszyscy byliśmy już w domu wybraliśmy się do Lidla, aby uzupełnić lodówkę na następne dni.


Dzień 3

Ponownie koło godziny 9 udaliśmy się na pętlę autobusową do #Valetty, aby stąd pojechać w stronę #Marsaxlokk. Jest to wioska na wschodniej części wyspy, znajduje się w niej stary rybacki port. Można tu kupić nie tylko świeżą rybę, ale kilka pamiątek, Maltańskie jedzenie, alkohole oraz wypić wodę kokosową (którą osobiście uwielbiam <3 ).

Naszym ostatecznym celem nie była rybacka wioska a #StPetersPool. W związku z czym wsiedliśmy w naszą przesiadkę i pojechaliśmy jeszcze kilka kilometrów dalej. Autobus nie dojeżdża do samej zatoki, dlatego chcący odwiedzić to miejsce muszą być przygotowani na spory spacer! Nie byłoby dla nas normalne jakbyśmy nie zboczyli odrobine ze ścieżki, tak też zrobiliśmy i tym razem. Po drodze mijaliśmy kolejne cudowne klify wyrastające z lazurowej wody i wielkie tereny spalonej słońcem ziemi.

Nie obyło się oczywiście bez wpadek! Zgubiliśmy drogę przez co weszliśmy na czyjeś prywatne tereny. Na szczęście nikogo nie było widać w pobliżu, więc szybko, przez środek pola uciekliśmy dalej przez mur. W końcu dotarliśmy na miejsce. Na horyzoncie wyłoniła się ukryta zatoka.

Jako, że nie byliśmy w szczycie sezonu ludzi nie było bardzo dużo, przez co mogliśmy spokojnie rozłożyć się z naszymi ręcznikami. Miejsce jest świetne! Woda na tyle głęboka, że śmiało można było do niej skakać 😊

Nad wodą spędziliśmy prawie 4h, więc pora była już wracać. Nie ukrywam, że zaczynało powoli burczeć nam w brzuchach, a do domu czekała nas 1h podróży.

Dojechaliśmy do Sliemy koło godziny 17. Stosunkowo późno, zważając na to, że w planach mieliśmy jeszcze jedno miasto do zobaczenia. Był piątek, czyli nasi znajomi rozpoczęli weekend, dlatego wieczór zaplanowaliśmy wspólny. Gdy wszyscy byliśmy już gotowi wyjechaliśmy do #Mdiny.

Mdina to malutkie średniowieczne miasteczko, które było dawną stolicą Malty. Położone jest na wzgórzu w centralnej części wyspy. Widok, który rozpościera się z murów miasta jest wspaniały.

Przekraczając bramę wjazdową naszym oczom ukazuje się plątanina wąskich uliczek. Wspomnianą bramę można było ujrzeć w produkcji HBO, Gra o Tron. Zagrała w pierwszym sezonie bramę wjazdową do Królewskiej Przystani, wjeżdżała nią Lady Catelyn wraz z Sir Roderickiem.

Nie jest to jedyne miejsce z serialu. Kilka uliczek w głębi znajduje się niewielki placyk #PjazzaMesquita, który również znalazł swoje miejsce na ekranie. Plac ten zagrał rolę wejścia do „przybytku miłości”, należącego do Lorda Baelisha, wprowadzającego tu Neda Starka.

Miasteczko zdecydowanie skradło moje serce! Będąc za pierwszym razem na Malcie je odwiedziłam i jeśli pojadę na wyspę jeszcze raz, #Mdina zdecydowanie pojawi się znowu na mojej liście.

Postanowiliśmy iść na kolację do jednej z pizzerii, która znajduje się na murach miasta. Zamówiona pizza była przepyszna, a pikanterii nadawał jej widok z tarasu, na którym dostaliśmy stolik. Zdecydowanie wszystkim odwiedzającym to miasteczko polecam #FontanellaTeaGarden.

Po kolacji udaliśmy się jeszcze posiedzieć na murach miasta, aby nasycić się widokiem przed pójściem spać.


Dzień 4

Pobudka o tradycyjnej godzinie, wszystko spakowane do plecaka, można ruszać w drogę. Dzisiaj mieliśmy zaplanowane nie tylko pływanie, ale również odrobina wspinaczki. Wspólnie udaliśmy się nad jeden z Maltańskich wąwozów, gdzie można spotkać wielu wielbicieli wspinaczk!

Wąwóz z góry wyglądał niesamowicie! Cała przeprawa trwa koło godziny czasu, a jej zwieńczeniem jest malutka „plaża”, na której zazwyczaj nie ma ludzi.

Trasę zakwalifikowałabym jako przyjemną i nie dokońca łatwą.

Niestety nasze kąpiele zakończyła ławica meduz, która postanowiła wybrać się w to samo miejsce co my. Pora było więc wracać.

Po powrocie szybko się ogarnęliśmy i ruszyliśmy zwiedzać Valettę. Mieliśmy o tyle szczęście i nieszczęście, że akurat w stolicy odbywała się noc muzeów. Fajnie, bo wszystko było długo otwarte i za darmo, nie fajnie bo ludzi było multum.

Jednym z pierwszych zachwycających miejsc w Valettcie była #KonkatedraŚwiętegoJana, w której można podziwiać obrazy #Caravaggia.

Tego wieczór dostępny dla turystów był także #PałacWielkichMistrzów. To w nim urzęduje prezydent. Do 4 maja 2015 miał tu również swoje posiedzenia Parlament Malty. Pałac Wielkiego Mistrza był centrum administracyjnym Malty przez prawie trzy i pół wieku. Oryginalny pałac, zbudowany w 1571, był siedzibą Wielkiego Mistrza Zakonu Maltańskiego Św. Jana, a później, podczas brytyjskiego okresu kolonialnego, służył jako pałac gubernatora. Pałac jest otwarty dla zwiedzających od poniedziałku do niedzieli, lecz gdy pełni ważne funkcje państwowe budynek jest zamknięty.

W zbrojowni pałacu znajduje się jedna z największych kolekcji broni okresu Kawalerów Maltańskich .

Kolejnym miejscem, które odwiedziłam już dwukrotnie na Malcie i zdecydowanie polecam jest #CasaRoccaPiccola. Pierwotnie pałac zbudowany w XVI wieku dla Don Pietro La Rocca, rycerza Zakonu Maltańskiego, dziś jest własnością rodziny markiza de Piro. Casa Rocca Piccola zawiera ponad 50 pokoi. Do zwiedzania jest m.in. dwanaście pałacowych pokoi w tym dwa pokoje dzienne (ang. Dining Rooms), z czego jeden jest na lato a drugi na zimę. Można zwiedzać także sypialnię z baldachimem, prywatną kaplicę i sieć podziemnych korytarzy oraz tuneli wyciętych w skale. Jeden z tuneli prowadzi do jaskini, która została użyta podczas II Wojny Światowej jako schronienie dla ponad 100 osób w czasie bombardowania, natomiast drugi tunel prowadzi do pokoju używanego jako prywatne schronienie dla rodziny. Z tyłu budynku jest ogród otoczony murem, w którym rosną drzewa pomarańczy.

Nie bylibyśmy sobą, gdyby podczas zwiedzania co jakiś czas nie zatrzymalibyśmy się, aby coś przekąsić lub wypić małego drineczka 😊

Kolejnym odwiedzonym przez nas miejscem był #ZajazdKastylijski. Jest jednym z ośmiu, zbudowanych na terenie Valletty, miejsc zamieszkania rycerzy zakonnych kawalerów maltańskich. Zajazd Kastylijski jest położony przy placu Misrah Kastilja oraz ulicy Triq il-Merkanti, w sąsiedztwie Giełdy Papierów Wartościowych Malta Stock Exchange, ogrodów Barrakka Upper Barrakka Gardens. Po przeciwnej stronie ulicy Triq il-Merkanti znajduje się Zajazd Włoski.

Ostatnim tego dnia miejscem była Malta Stock pierwotnie znana jako Casino della Borsa, czyli narodowa giełda papierów wartościowych Malty.


Dzień 5

Ostatni dzień naszego krótkiego, ale intensywnego urlopu. Na szczęście nasz lot był dopiero wieczorem, przez co mieliśmy jeszcze cały dzień na plażowanie. Od rana pojechaliśmy jeszcze wspólnie popływać. Przed powrotem do domu zajechaliśmy do małej restauracji Carmen's Bar, w której jedliśmy najlepiej przyrządzone owoce morza, jakie miałam do tej pory okazję spróbować! Wśród klientów było dużo tubylców, co zazwyczaj świadczy o dobrej kuchni danego miejsca.

Jednak nie to było dla nas najbardziej zaskakujące. Zadziwiające są opłaty za samochody na Malcie. Okazuje się, że dużo maltańczyków ma auto do jazdy w tygodniu i auta weekendowe, ponieważ jeśli zarejestrujesz auto do jazdy tylko w weekend płacisz za nie dużo mniejsze opłaty! Szok!! A nie są to byle jakie auta: ferrari, lamborghini, mustangi.

Co kraj to obyczaj! Świat nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać!

Z tą myślą wróciliśmy do mieszkania, aby wykąpać się przed lotem i dokończyć pakowanie. Jazda na lotnisko autem trwała zdecydowanie krócej niż autobusem. Po 15minutach byliśmy już na miejscu ☹ Koniec urlopu jest zawsze smutną chwilą, a w szczególności, gdy musisz pożegnać się ze swoimi znajomymi, których wiesz, że znowu długo nie zobaczysz ☹


254 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

72h we Lwowie