• Sand_traveltheworld

Miasto sardynkami usłane - Lizbona

Zaktualizowano: 14 lut 2020

Dzień 1

Z samego rana ruszyłyśmy na lotisko by udać się do Lizbony. Lot odbywał się ponownie liniami easyJet. Nocowałyśmy w hostalu Flag Hostel zarezerwowany po raz kolejny przez stronę booking.com. Warunków rewelacyjnych nie było, ale odpowiadała nam lokalizacja oraz cena. Z lotniska do hostelu dostałyśmy się metrem, które jest oczywiście najszybszą formą poruszania sie po mieście. Po zameldowaniu się zostawiłyśmy walizki i szybko ruszyłyśmy w poszukiwaniu czegoś do jedzenia.

Na Lizbonę i jej okolice miałyśmy przeznaczone najwięcej czasu z całej wycieczki. Dlategoteż pobyt tutaj był dla nas całkowicie pozbawiony pośpiechu. To co my zwiedziłyśmy w 3 dni, możecie bez problemu zobaczyć w jeden albo dwa dni:)

Błądząc w wąskich uliczkach Lizbony natknełyśmy sie na knajpkę O Prego. Postanowiłyśmy dalej nie szukać i zjeść właśnie tutaj. Ceny nie były straszne, a menu wyglądało bardzo obiecująco. W oczekiwaniu na nasze jedzonko zamówiłyśmy jeszcze winko, piwko i troszkę tapasików.

Potrawy okazały się syte i smaczne. Zdecydowanie zadowoliły nasze wygłodniałe brzuszki. Zatrzymanie się w tym lokalu było dobrą decyzją.

Szczęśliwe i najedzone ruszyłyśmy w dalszą drogę. Pierwszym punktem w naszym planie był Panteon Narodowy. Zanim jednak tam dotarłyśmy odwiedziłyśmy klasztor São Vicente de Fora . Jest to jeden z najważniejszych klasztorów i manierystycznych budynków w całym kraju. W budynk znajduje się również królewski panteon monarchów z dynastii Bragança.

Klasztor otwarty jest codziennie od 8:00 do 17:00.

Lizbona jest bardzo górzystym miastem, dlatego mnóstwo osób porusza się po niej m.in. tuk tukami. Chodzenie non stop góra dół daje zdecydowanie w kość. Wracając do klasztoru. Budynek prezentował się bardzo okazale, jednak po wejściu do środka aż tak mnie nie zachwycił. Ruszyłyśmy więc dalej .

Panteon Narodowy jest miejscem uhonorowania oraz zachowania pamięci o obywateli portugalskich, którzy wyróżnili się poprzez służbę dla kraju, w ramach wykonywania wyższych urzędów publicznych, wyższą służbą wojskową, ekspansji kultury portugalskiej, literackiej, naukowej i artystycznej lub obrony wartości cywilizacji, ze względu na godność osoby ludzkiej i wolności.

Panteon otwarty jest od wtorku do niedzieli w godzinach od 10:00 do 17:00. Bilet wstępu kosztuje:

  • normalny 3EUR

  • zniżka 50% dla seniorów powyżej 65. roku życia i rodzindzieci do 14. roku życia

  • wstęp darmowywstęp darmowy w każdą niedzielę i święta od godziny 10:00 do 14:00

Chwila ulgi bo z górki! Nie cieszcię się zbytnio, bo za chwilę na pewno będziecie musieli wejść znowu pod górkę :) Kolejną rzeczą której jest pełno w Lizbonie to najróżniejsze murale i graffiti.

Przemykając urokliwymi uliczkami dotarłyśmy na punkt widokowy Miradouro da Senhora do Monte.

Miejsce bardzo przyjemne, gdzie można rozkoszować się wspaniałym widokiem na miasto oraz na najsławniejszy portgulaski most.

Praça do Rossio. Jest to jeden z głównych placów stolicy. Był miejscem organizowania uroczystości, demonstracji, walk byków i egzekucji. Przez dłuższy czas mieściła się przy nim siedziba portugalskiej inkwizycji, a na samym placu płonęły stosy, na których ginęły jej ofiary.

Obecna nazwa jest hołdem dla Pedro IV, króla Portugalii. Pomnik Pedro IV znajduje się na środku placu.

Północną pierzeję placu tworzy monumentalny gmach z sześciokolumnowym portykiem, mieszczący teatr, nazwany Teatro da Dona Maria II – na cześć córki króla Pedro IV.

Portugalia słynie z sardynek w puszce i właśnie przy tym placu możecie znaleźć jeden ze sklepów, gdzie można je nabyć. Dlaczego wspominam o tym miejscu, ponieważ nie jest to zwykły sklep, a bardziej nie zwykła jest jego aranżacja. Sklep nazywa się Mundo Fantastico da Sardinha Portuguesa i otwarty jest codziennie od 10:00 do 20:00.

Lokal wygląda jak mini cyrk, na pierwszy rzut oka nigdy bym nie pomyślała, że jest to sklep z sardynakmi.

Każde z opakowań na wieczku ma zapisany rok oraz wyszczególnione zdarzenia, kóre miały miejsce w danym roku.

Zrobiliście się głodni, nie ma co się martwić! Nieopodal znajduje się mnustwo cukierni, które serwują najróżniejsze pyszności.

Uznałyśmy, że do końca wieczoru będziemy tylko błąkać się uliczkami i zachwycać się ich urokiem. Resztę rzeczy z naszej listy pozostawiłyśmy na następne dni.


Dzień 2

Jako, że nie przepadam za pobudkami skoro świt również i w Lizbonie nie nastawiałam budzika. Pierwszą naszą destynacją tego dnia był Zamek św. Jerzego. Został on zbudowany przez Maurów w początkach XII wieku na fundamentach poprzedniej budowli i służył jako twierdza. Chrześcijańscy królowie Portugalii rozbudowali go do dzisiejszych rozmiarów.

Zabytek otwarty jest codziennie od 9:00 do 18:00. Ceny za wstęp:

  • Normalny: 8,50 EUR

  • Studenci poniżej 25. roku życia: 5,00 EUR

  • Bilet rodzinny (2 osoby dorosłe + 2 dzieci poniżej 18. roku życia):  20,00 EUR

  • Niepełnosprawni: 5,00 EUR

  • Seniorzy powyżej 65. roku życia: 5,00 EUR

  • Posiadacze CarrisTur, Cityrama, LX Card: 6,50 EUR

  • Wstęp bezpłatny: dzieci poniżej 10. roku życia, mieszkańcy Lizbony, przewodnicy turystyczni w pracy, dziennikarze po wcześniejszym umówieniu wizyty, grupy edukacyjne

Kolejka do wejścia była ogromna, ponadto jak zwykle los nam sprzyjał i zaczęło padać! Chyba już do tego pomału zaczęłyśmy się przyzwyczajać. Czy warto odwiedzic zamek? I tak, i nie. Sam zabytek nie zrobił na mnie większego wrażenia, jednak widok na miasto był bardzo ładny.

Po zakończonym zwiedzaniu powoli zbliżała się pora obiadowa. Krążąc pomiedzy uliczkami natknełyśmy się na restaurację Canto da Vila. Od godziny 12:00 do 16:00 serwowane jest menu lunchowe za 15EUR. Posiłek składa się z trzech dań: starter, danie główne oraz deser plus napój. Jedzenie było bardzo pyszne, dlatego z czystym sumieniem mogę Wam polecić :)

Z pełnymi brzuszkami mogłyśmy ruszyć dalej. Następnym naszym przystankiem była katedra Se. Rzymskokatolicka katedra zbudowana w 1150 roku w stylu romańskim upamiętnia wyzwolenie miasta spod władzy Maurów. Budowla zajmuje miejsce, na którym w dawnej Lishbunie wznosił się główny mauretański meczet. Katedra otwarta jest:

  • Od poniedziałku do niedzieli od godziny 07:00 do 19:00

  • Skarbiec i krużganki każdego dnia w godzinach 10:00 – 17:00

Wstęp do głównej części katedry jest bezpłatny. Płaci się tylko za zwiedzanie skarbca i na krużganki – bilet łączony kosztuje ok 4EUR, dzieci mają 50% ulgę.

Nieopodal katedry znajduje się jeden z głównych placów w Lizbonie- Praça do Comércio. Plac jest nadal powszechnie znany jako Terreiro do Paço (pol. Plac Pałacowy), ponieważ znajdował się tutaj Pałac Ribeira, dopóki nie został zniszczony przez wielkie trzęsienie ziemi w 1755 r. Po trzęsieniu ziemi, plac został całkowicie przebudowany w ramach budowy nowej dzielnicy Baixa, zaatwierdzonej przez potężnego markiza de Pombal, który był ministrem Królestwa Portugalii w latach 1750-77, w okresie panowania króla Portugalii Józefa I Reformatora, którego pomnik znajduje się w centralnej części placu.

Patrząc w kierunku Rua Augusta zobaczymy okazały łuk triumfalny – Łuk Rua Augusta – na którego szczyt można wjechać.

Idąc wzdłuż R. Aurea dotrzecie do Elevador de Santa Justa. Jest to zabytkowa winda, która łączy niższe ulice Baixa z wyżej położonym Largo do Carmo (Plac Carmo). Winda została zaprojektowana przez Raoula Mesnier de Ponsard, który to był uczniem słynnego Gustawa Eiffla. Konstrukcja mierzy 45 metrów i posiada dwie windy. Otwarta jest:

  • od 1 listopada do 30 kwietnia: 7.00-22.00

  • od 1 maja do 31 października: 7.00-23.00

  • punkt widokowy Miradouro de Santa Justa: każdego dnia 9.00-21.00

Ceny biletów:

  • kupiony u konduktora: 5,30 € bilet zawiera dwa przejazdy windą oraz wstęp na punkt widokowy

  • wstęp na punkt widokowy Miradouro de Santa Justa: 1,50 €

Z tarasu rozpościera się wspaniały widok na panoramę miasta. Czy jest sens płacić za jazdę windą? Jak dla mnie nie. Wystałyśmy się w nie małej kolejce, zapłaciłyśmy po 5EUR za kilkusekundowy wjazd do miejsca gdzie śmiało mogłam wejść na nogach. No cóż, nie polecam windy, jednak polecam wejście na punkt widokowy :)

Tuż obok windy znajduje się kolejny piękny lizboński zabytek, a mianowicie Klasztor Karmelitów. Średniowieczny zespół klasztorny został zniszczony w wyniku trzęsienia ziemi i tsunami z 1755 roku. Ruiny gotyckiego kościoła (Igreja do Carmo obecnie wykorzystywane są jako siedziba muzeum archeologicznego (Museu Arqueológico do Carmo). W budynku Klasztoru działa również od 2014 roku Muzeum Gwardii Narodowej.

  • Muzeum Archeologiczne Carmo jest otwarte od poniedziałku do soboty w godzinach 10.00-18.00 (października – maj) i 10.00-19.00 (czerwiec – wrzesień). Muzeum jest zamknięte w niedziele, Boże Narodzenie, Nowy Rok oraz 1 maja.

  • Muzeum Gwardii Narodowej jest otwarte od poniedziałku do soboty w godzinach 10.00-18.00

Wstęp do Muzeum Archeologicznego Carmo kosztuje:

  • 3,5EUR za bilet normalny

  • bilet rodzinny kosztuje 6EUR (dwie osoby dorosłe i dwoje dzieci w wieku do 14. lat).

  • Studenci i uczniowie płacą 2,5EUR.

  • Posiadacze Lisboa Card otrzymują z kartą 20% zniżki.

  • Wstęp do Muzeum Gwardii Narodowej jest bezpłatny

Tym też akcentem zakończyłyśmy zwiedzanie typowo turystycznych miejsc tego dnia. Resztę wieczoru spędziłyśmy ponownie błąkając się po uliczkach Lizbony.


Dzień 3


Tego dnia wstałyśmy nieco wcześniej niż zazwyczaj, ponieważ punkty naszej wycieczki były dość mocno od siebie oddalone. Postanowiłyśmy również skorzystać conieco z komunikacji miejskiej.

Pierwszą atrakcją tego dnia był lizboński akwedukt, wchodzi on w skład Muzeum Wody w Lizbonie. Na miejsce dojechałyśy autobusem nr 712, a podróż zajeła nam około 30min. Akwedukt powstał na początku XVIII wieku, by dostarczać wodę do miasta. Jego 109 łuków przetrwało tragiczne trzęsienie ziemi z 1755 roku, a najwyższy łuk ma ponad 65 metrów wysokości.

Akwedukt otwarty jest dla zwiedzających od wtorku do niedzieli od 10:00 do 17:30, wstęp kosztuje 3 EUR.

Spod akweduktu udałyśmy się prosto do pałacu Ajuda (autobus 742/723). Historia pałacu sięga XVIII wieku, kiedy rozpoczęto budowę. Prace przeciągały się w czasie ze względu na inwazje francuską na Portugalię w 1807 roku, w rezultacie których rodzina królewska postanawia opuścić stolicę. W pałacu mieszkali miedzy innymi król Ludwika I i królowa Maria Pia. To właśnie głównie im zawdzięczamy dzisiejszy wygląd.

Pałac otwarty jest dla zwiedzaących codziennie od 10:00 do 18:00. Cena biletów:

  • Normalny 5EUR,

  • 50% zniżka dla studentów, seniorów powyżej 65 roku, posiadaczy karty młodych i rodzin.

Uwielbiam zwiedzać zabytki, w których zachowane zostały przedmioty, meble itp. Z czystym sumieniem mogę polecić wszystkim odwiedzaącym Lizbonę.

Po zwiedzaniu pałacu przyszła pora na obiadek. Nieopodal pałacu znalazłyśmy restaurację , na wzór baru mlecznego, Churrasqueira do Marquês. W środku siedziało bardzo dużo tubylców w związku z czym i my zdecydowałyśmy się na nią. Ceny za dania oscylowały w granicy od 6EUR do 12EUR. W restauracji panował totalny harmider. Kelnerzy biegali w tą i z powrotem starając się nie zapomnieć o żadnym kliencie.

Jedzenie było smaczne, a poracje duże. Jak na taką cenę bardzo się opłacało!

Po posiłku ruszyłyśmy do Belém, tym razem postanowiłyśmy iść na pieszo. Dotarcie na miejce zajęło nam około 30min. Pierwszą naszą trakcją w te dzielnicy była Igreja de Santa Maria de Belém. Jest to wielki kompleks klasztorny. W roku 1983 budowla została wpisana na Listę światowego dziedzictwa UNESCO, zaś 7 lipca 2007 r. została ogłoszona jednym z Siedmiu Cudów Portugalii.

Budowę klasztoru rozpoczęto w 1502 r. z polecenia króla Manuela I jako wyraz dziękczynienia za szczęśliwą wyprawę Vasco da Gamy do Indii, a zakończono w roku 1551, kiedy syn Manuela, Jan III, zrezygnował z jej finansowania. Klasztor powstał na miejscu kaplicy Ermida do Restelo (Capela de Săo Jerónimo), założonej w tym miejscu przez Henryka Żeglarza. Autorem projektu był Diogo de Boitaca (1460-1528), uważany za twórcę stylu manuelińskiego. W budowie klasztoru uczestniczyli następnie João de Castilho (1475-1552), Diogo de Torralva (1500-1566) i Jerónimo de Ruao (1530-1601).

Do roku 1934 klasztor był pod opieką zakonu św. Hieronima – stąd jego nazwa.

W klasztorze znajdują się groby króla Manuela I i jego żony Marii Aragońskiej oraz króla Jana III i jego żony Katarzyny Habsburg. Są tam też nagrobki żeglarza Vasco da Gamy (1468-1523) i pisarza Luisa de Camõesa (1527-1570). W arkadach klasztoru znajduje się granitowa płyta, pod którą spoczywa najsłynniejszy portugalski poeta Fernando Pessoa.

Klasztor Hieronimitów otwarty jest od wtorku do niedzieli w godzinach 10:00 - 17:00. Wejście do kościoła jest darmowe, jednakże jeśli chcecie zwiedzić klasztor, krużganki itd to należy zakupić bilet:

  • Bilet indywidualny na krużganki: €10

  • Bilet łączony Klasztor Hieronimitów + Narodowe Muzeum Archeologiczne: €12

  • Zniżki 50% dla seniorów powyżej 65. roku życia

  • Dzieci poniżej 12. roku życia wstęp bezpłatny

  • Bilet rodzinny 4 osoby lub więcej (min. 2 osoby dorosłe i 2 dzieci w wieku 13-18 lat): 50% zniżki

  • Studenci: 50% zniżki

Nieopodal klasztoru wybudowany został Pomnik Odkrywców. Prowizoryczna konstrukcja została zbudowana w 1940 na portugalską wystawę światową. Obecna konstrukcja została odsłonięta w 1960, dokładnie w pięćsetną rocznicę śmierci księcia Henryka Żeglarza. Ma kształt karaweli i liczy sobie 52 metry wysokości.

Pomnik przedstawia ważne postacie z okresu wielkich odkryć geograficznych, zarówno żeglarzy, jak i naukowców i misjonarzy. Są to m.in. Henryk Żeglarz, Vasco da Gama, Ferdynand Magellan, Diogo Cão, Nuno Gonçalves, Luís de Camões, Bartolomeu Dias, Afonso de Albuquerque.

Na samym szczycie pomnika jest mały taras widokowy, z którego widać dzielnicę Belém. Przed pomnikiem położona jest marmurowa mozaika o średnicy 50 m, przedstawiająca mapę i trasy podróży portugalskich odkrywców. Mozaika ta została podarowana w 1960 r. przez RPA.

Niecały kilometr dalej wybudowana została Torre de Belém. Wieżę wybudowano z polecenia portugalskiego króla Manuela I Szczęśliwego w latach 1515–1520. Zaprojektował ją Fernando de Arruda i uchodzi ona za jedyną zachowaną do dziś budowlę wzniesioną całkowicie w tzw. stylu manuelińskim. Postawiona w epoce wielkich odkryć geograficznych, wieża odgrywała rolę strażnicy lizbońskiego portu, stała się także punktem orientacyjnym dla wracających do ojczyzny żeglarzy i symbolem morskiej potęgi Portugalii. W okresach późniejszych, m.in. w czasie okupacji hiszpańskiej (1580-1640), pełniła funkcję więzienia, w którym w podmakających pomieszczeniach przetrzymywano więźniów politycznych. Pierwotnie budowla wznosiła się pośrodku koryta Tagu. W wyniku wielkiego trzęsienia ziemi z 1755 r. rzeka zmieniła nieco swoje koryto i obecnie wieża znajduje się tuż przy jej prawym brzegu. W 1833 r. przez dwa miesiące był tu więziony generał Józef Bem, twórca Legionu Polskiego w Portugalii.

Spędziłyśmy jeszcze trochę czasu w okolicy, po czym wsiadłyśmy ponownie w autobus i pojechałyśmy zobaczyć wieżę Vasco da Gama. Budowla mierzy 145m, a jej nazwa pochodzi od portugalskiego odkrywcy Vasco da Gamy.

Wieża została zbudowana w 1998 roku z okazji odbywających się targów Expo ’98. Na wysokości 120 m znajdowała się platforma widokowa, a tuż pod nią – luksusowa restauracja. U podstawy wieży znajduje się 3-kondygnacyjny budynek, gdzie podczas targów Expo znajdował się pawilon Unii Europejskiej. Po zakończeniu się targów Expo budynek został przeznaczony pod wynajem jako powierzchnia biurowa, jednak nigdy nie znalazł dzierżawcy.

W 2001 roku platforma oraz restauracja zostały zamknięte. Według projektu architekta Nuno Leónidasa, na terenie sztucznie wysuniętym poza pierwotną linię brzegową rzeki Tag wzniesiono 21-kondygnacyjny luksusowy hotel, tworzący z wieżą jedną budowlę.

Jeśli macie dość mocno ograniczony czas na zwiedzanie Lizbony, zdecydowanie odpuściłabym to miejsce.


Dzień 4


Czwartego dnia wypożyczyłyśmy samochód, aby zwiedzić także okolice Lizbony. W związku z czym wypożyczyłyśmy auto z wypożyczalni Sixt, która mieści się przy Rua Andrade Corvo 31. Auto kosztowało nas 58EUR za 2dni, czyli niestety nie mało :( Do tego pracownicy wypożyczalni byli bardzo nie uprzejmi i opryskliwi. Pierwszy raz spotkałam się z takim zachowaniem pracowników jakiejkolwiek wypożyczalni, dlatego zdecydowanie jej nie polecam. Jedyny plus jest taki, że nie robili żadnych problemów przy zwrocie auta i cała kaucja została zwórcona.

Gdy dopełniłyśmy wszystkich formalności ruszyłyśmy w drogę do Pałacu Królewskiego w Queluz.

Pałac pochodzący z XVIII wieku, jest jednym z ostatnich wielkich budynków wzniesionych w stylu rokoko w Europie. Pałac został wybudowany jako letnia rezydencja dla króla Piotra III, który później był mężem swojej siostrzenicy, królowej Marii I.

Pełnił funkcję dyskretnego miejsca schronienia dla królowej Marii, której zdrowie psychiczne pogorszyło się po śmierci jej męża w 1786. Po pożarze, który miał miejsce w Pałacu Ajuda w 1794 roku, Pałac Queluz stał się oficjalną rezydencją portugalskich władców, przyszłego króla Jana VI i jego rodziny. Tak pozostało, kiedy to rodzina królewska uciekła do Brazylii w 1807 roku po inwazji Francji w Portugalii.

Warto wspomnieć, że w jednym z skrzydeł Pałacu Queluz, Pavilhão de Dona Maria, zbudowanym w latach 1785-1792 roku, znajduje się dziś ekskluzywny pokój dla zagranicznych głów państw odwiedzających Portugalię.

Otwarty jest dla zwiedzających od poniedziałku do niedzieli w godzinach 09:00 - 18:00. Ceny biletów uparwniające do wejścia do ogrodów:

  • Dorośli – 5EUR

  • Młodzież i seniorzy – 3,50EUR

  • Bilet rodzinny – 15EUR

  • Dzieci poniżej 6 lat – bezpłatnie

Bilet wstępu do pałacu i ogrodów:

  • Dorośli (18 – 64 lata) – 10 EUR

  • Młodzież i seniorzy (6 – 17 i powyżej 65 rż) – 8,50 EUR

  • Bilet rodzinny (2 dorosłych, 2 dzieci) – 33 EUR

  • Dzieci poniżej 6 lat – bezpłatnie

Pałac i ogrody, które zajmujących obszar około 16 hektarów, są zdecydowanie warte odwiedzenia. Podczas wycieczki nie dopisała nam niestety pogoda, ale to w niczym nie przeszkadzało, ponieważ cały obiekt jest przepiękne!

Po około dwóch godzinach zwiedzania ruszyłyśmy w stronę pałacu Pena.

Pena jest to pałac pochodzący z okresu romantyzmu. Zbudowany został na jednym ze szczytów Gór Sintra, nad miastem Sintra. Pałac został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO i uznany został za jeden z siedmiu cudów Portugalii. Jest również użytkowany okazjonalnie przez Prezydenta Republiki Portugalskiej oraz innych urzędników państwowych.

Pierwszy budynek, kaplicę upamiętniająca miejsce objawienia Matki Boskiej, wybudowano na polecenie Jana II, króla Portugalii, w drugiej połowie XV wieku. Następny władca Manuel I założył w miejscu kaplicy klasztor dla 18 mnichów. Zniszczony później przez uderzenie pioruna i trzęsienie ziemi w 1755 roku dopiero ok. 1830 roku zyskał zainteresowanie króla Ferynanda II, który zlecił niemieckiemu inżynierowi Wilhelmowi von Eschwege budowę eklektycznego pałacu.

Zanim jednak dotrzecie do samego pałacu czeka was przeprawa przez pałacowe ogrody. Polecam założyć wygodne buty :)

Godziny otwarcia:

  • Park 9:30 – 20:00

  • Pałac 9:45 – 19:00 (ostatnie wejście 18:30)

Ceny biletów:

  • Park: bilet normalny(18 – 64 lat) – 7,5 EUR, bilet ulgowy (6 – 17 lat, 65+) – 6,50 EUR, bilet rodzinny(2 dorosłych + 2 dzieci) – 26EUR, dzieci do lat 6 – bezpłatnie

  • Park + pałac: bilet normalny(18 – 64 lat) – 14 EUR, bilet ulgowy (6 – 17 lat, 65+) – 12,50 EUR, bilet rodzinny(2 dorosłych + 2 dzieci) – 49 EUR, dzieci do lat 6 – bezpłatnie

  • Transfer autobusem z wejścia głównego pod pałac: 3EUR (opcjonalne)

Gdy dotrzecie już na górę waszym oczom ukarze się pałac wyjęty prosto z bajki disney'a. Kolejne przepiękne miejsce, które koniecznie trzeba zobaczyć!

Wchodząc do środka budynku, można zwiedzać także niektóre komnaty.

Z murów pałacu rozpościera się wspanniały widok na okolicę. Podobno przy ładnej pogodzinie widać nawet Lizbonę. My niestety tyle szczęścia nie miałyśmy. Zwiedzanie zamku zajęło nam około 2h.

Po zakończonym zwiedzaniu ruszyłyśmy wzdłuż wybrzeża, aby popodziwiać widoki na ocean. Podróż zakończyłyśmy w Peniche, gdzie chciałyśmy zwiedzić Fort of Peniche, ale niestety był w remoncie :(

Ponownie dosięgnął nas pech. Ruszyłyśmy więc do ostatniego miejsca jakie zaplanowałyśmy na przed ostatni dzień w Portugalii.

Miejsce do którego się udałyśmy była Fatima. Sanktuarium fatimskie znajduje się około 130km od Lizbony, jest celem wielu pielgrzymek katolickich i ośrodkiem kultu maryjnego.

Bazylika została zbudowana w miejscu, gdzie 13 maja 1917, troje bawiących się pastuszków zobaczyło nagle błyskawicę, która ich przestraszyła. Gdy zebrali stado owiec i wracali do domu, ukazała im się Matka Boska. Projekt kościoła wykonał holenderski architekt Gerard van Kriechen. 13 maja 1928 arcybiskup Evory Manuel da Conceiçăo Santos poświęcił kamień węgielny pod budowę świątyni. Kościół konsekrowano 7 października 1953. W listopadzie 1954 papież Pius XII dekretem „Luce Suprema” nadał kościołowi tytuł bazyliki mniejszej.

Jest to bez wątpienia bardzo istotne miejsce dla cheścijan, jednak ja nie chcę tutaj schodzić na tematy religije.

Fatima przywitała nas ogromną ulewą, otwieranie parasola nie miało żadnego sensu :( Przemoczone i zmarznięte postanowiłyśmy wrócić do Lizbony. Na miejscu pogoda również nie dopisywała, dlatego też resztę wieczoru spędziłyśmy w barach :)


Dzień 6

Jak wspomniałam wczęsniej był to ostatni dzień naszej wyprawy, a raczej pół dnia. Została nam do zobaczenia ostatnia atrakcja, jaką była National Sanctuary of Christ the King. Ze spakowanymi walizkami i gotowe do odlotu spakowałyśmy się do samochodu, który miałyśmy później zwrócić na lotnisku, pojechałyśmy na naszą ostatnią atrakcję.

Aby dostać się komunikacją miejską z Lizbony do pomnika Cristo Rei należy wsiąść na prom wypływający z przystani Cais do Sodré, a następnie odbyć krótką przejażdżkę autobusem odjeżdżającym z dworca autobusowego w Cacilhas. Cała podróż zajmuje mniej więcej godzinę, a bilet w obie strony kosztuje mniej niż 5 EUR.

Pomnik znajduje się na przedmieściach za najsławniejszym mostem Lizbony, czyli mostem 25 Kwietnia. Stoi na 80 metrowym cokole i mierzy 25 metrów wysokości. Fundatorem i pomysłodawcą monumentu był ówczesny autorytarny premier Portugalii - António de Oliveira Salazar (1889-1970).

Sanktuarium otwarte jest codziennie od 9:30 do 18:30.

Na szczyt cokołu można wjechać windą, skąd rozpościera się przepiękny widok na rzekę Tag oraz malownicza panorama Lizbony.

Ze wzgórza doskonale widać most 25 kwietnia. Jest on mostem wiszący łączący Lizbonę z gminą Almada na lewym (południowym) brzegu rzeki Tag. Oddany został do użytku w dniu 6 sierpnia 1966. Poziom kolejowy został dobudowany w 1999 roku. Ze względu na podobieństwo formy i kolorystyki jest często porównywany do mostu Golden Gate w San Francisco. Został zbudowany przez American Bridge Company, która zbudowała także San Francisco–Oakland Bay Bridge, ale nie Golden Gate.

Ma łączną długość 2277 m, będąc 27. najdłuższym mostem wiszącym na świecie. Górnym poziomem prowadzi autostrada A2 o sześciu pasach ruchu. Na dolnym poziomie znajdują się dwa tory kolejowe Linha do Sul, zelektryfikowanej napięciem 25 kV AC.

Aż do 1974 roku most nosił nazwę mostu Antónia Salazara. Nazwa most 25 kwietnia upamiętnia rewolucję goździków.

Droga powrotna na lotnisko zajeła nam około 40min, także bez problemu zdarzyłyśmy na nasz powrotny samolot :)


53 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

72h we Lwowie