• Sand_traveltheworld

Desert Safari Experience, czyli wycieczka na pustynię

Zaktualizowano: 14 lut 2020

Tego dnia w planach mieliśmy wycieczkę po pustni. Zaczynała się dopiero o 16:00, w związku z czym mieliśmy do wykorzystania jeszcze pół dnia na zwiedzanie. Od rana wybraliśmy się żeby zwrócić auto, teoretycznie mogliśmy trzymać je jeszcze 1 dzień, ale wykorzystaliśmy już nasz limit km i tego dnia nie potrzebowaliśmy już samochodu. W wypożyczalni byli w szoku, że oddajemy już auto, ciągle wypytywali czy na pewno wszystko ok. Widocznie oddanie auta przed czasem nie jest dla nich normalne.

Wybraliśmy się na spacer wzdłóż #DubaiCreek. Zatoka przypominała bardziej wielki basen aniżeli prawdziwą zatokę, przede wszystkim przez kolor wody.

Po kilku godzinnym spacerze ruszyliśmy w stronę metra, aby pojechać w umówione miejsce, skąd mieli zabrać nas na safari. Voucher dla dwóch osób kupiliśmy przez tamtejszego GroupOn'a. Kosztował nas 75zł od osoby. Pakiet zawierał transport na pustynie z umówionego miejsca w Dubaju, przejażdkę jeepem po pustyni, kolacjene w obozie na pustyni oraz pokazy specjalne. Na miejscu rozmawaliśmy z innymi uczestnikami wycieczki i okazało się, że duża ich część zapłąciła znacznie większą kwotę za tą samą wycieczkę. Także wyszliśmy na tym dobrze. Radzę zabrać ze sobą ciepłą bluzę, wieczory na pustyni potrafią być zimne!

Podróż na pustynie trwała ok 1h i była straszna. Myślałam, że zginę w busie i nie dojadę na pustynię! Kierowca był szalony i niestety niemiły! Chyba nigdy w życiu nie cieszyłam się tak z zakończonej podróży :) Z busa przesiedliśmy się do jeepów, aby pojeździć po wydmach. Ta część wyjazdu podobała nam się zdecydowanie najbardziej! Niestety trwała tylko 15minut :(

Gdy dojechaliśmy do pustynnego obozu, można było skorzystać z pozostałych atrakcji jakie oferował gospodarz: przejażdżka na wielbłądzie, sandboarding, palenie sheeshy, a za dodatkową opłatą jazda kładem czy malowanie henną.

Poszliśmy spóbować Sandboardingu. Deski były odrobine zdezelowane, brakowało im uchwytów na stopę, ale co tam. Niestety nasze wykonanie na oklaski na pewno nie zasługiwało. Nie wiem czy chociaż raz udało nam się zjechać z wydmy bez zakopania się w piasku.


Po pokracznych zjazdach postanowiliśmy zwiedzić pustynię. Za każdym razem, gdy jestem na pustyni sprawia ona na mnie ogromne wrażenie, tak samo ma Daniel. Pustynia ma w sobie coś magicznego!

Podczas przechadzki natknęliśmy się na zagrodę z wielbłądami! Nie wiem czemu, ale wielbłądy śmieszą mnie :)

Gdy słońce zaczynało już zachodzić wróciliśmy do obozu. Rozsiedliśmy się na poduchach i uraczyliśmy sheeshą. W międzyczasie skorzystałam z malowania henną (20AED). Dla przybyłych oprócz wody, soków i coli dostępne były w barze różne alkohole. Przy wejściu stało także stoisko z pamiątkami. Kiedy zaszło słońce rozpoczęły się pierwsze pokazy. Na scenę wskoczył kolorowo ubrany mężczyzna i zaczął swoje pląsy w swiecącej spódnicy.

Druga część show zawierała tańce połączone z pokazami ognia.

Po pierwszej część pokazów zostaliśmy zawołani na kolacje. Zaserowany został stół szwedzki z różnymi przekąskami. Jedzenia było dużo, ale niestety nie było ono smaczne :( Od tego momemntu można było częstować się do woli (do momentu zakończenia drugiej części). Gdy większość ludzi usiadła do swoich stolików na scenę wkroczyła skąpo odziana tancerka, która miała zaprezentować taniec brzucha. Jej występ był bardzo przyjemny dla oka zarówno dla męskiej części widowni, jak i damskiej.

Po zakończonym pokazie nadeszła pora, żeby wracać do domu.

37 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

72h we Lwowie